Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 23 lutego 2018

Ślipactwo

Za co mi cierpieć, jak w godzinie męki,
Którą śmie nazwać godziną tworzenia?
Plami dotknięciem swej kosmatej ręki
                            Mój świat marzenia… [Boy]
W misterne układy państwa Katarzyny Lubnauer i Grzegorza Schetyny wmieszał się w Gdańsku dotychczasowy prezydent, popularny i najbardziej prawdopodobny beneficjant woli mieszkańców, Paweł Adamowicz. Znowu będzie kandydował i już. W tok przygotowań wtrącił się Lech Wałęsa, zasadą dwóch najwyżej kadencji sprawowania władz z wyboru uzasadniając odmowę swego poparcia dla dotychczasowego ojca miasta. Państwo zaś przewodniczący partii zapewniają, że przedstawią wspólnego kandydata, bo do wyborów trzeba razem.
Rzeczywiście weszliśmy w jakąś ponurą konstelację, która odbiera rozsądek politykom nie bardzo bacząc na to skąd się wywodzą i czy go kiedykolwiek mieli. Przecież jest jasne, że wyborcy decydują o tym, kto będzie prezydentem, czy burmistrzem. Wystarczy się zatem umówić, że w drugiej turze sprzymierzone przeciwko PiS-owi partie poprą tego z ich środowiska, kto w pierwszej dostał najwięcej głosów i rzecz jest załatwiona bez sporów, radujących naszych populistów.
W ogóle jakoś się tak stało, że w wodzowskich partiach na czele pozostają dawne figury, którym ich demagogia nie przeszkadza w sprawowaniu władzy. W Platformie zaś i Nowoczesnej wybrano sobie przewodniczących bez specjalnego pomysłu na politykę, powtarzających greps o jedności, która ich rzekomo łączy, a nie potrafiący zaprezentować nawet pozorów wzajemnej sympatii. Wszystko się zaś opiera na nadziei, że wygrają, bo przecież nie można lubić PiS-u.
Tymczasem Trybunał Sprawiedliwości UE uznał Polskę za winną naruszenia norm czystości powietrza i niebawem nas obłoży karami. Mateusz Morawiecki przedstawił zatem program przewidujący ocieplanie dawno już ocieplonych domów. Bardzo więc łatwo zaprezentować bardziej realne rozwiązanie. Chociażby wzorując się na Nowym Jorku i zaproponować rezygnację z finansowania brudnych paliw.
Oddychamy bowiem smogiem za sprawą węgla, z którego PiS uczynił sprawę narodową. Wystarczy zatem przedstawić pomysł racjonalnej energetyki cieplnej i od razu się ma element łączący wszystkich obywateli. Nie trzeba sięgać aż do rozproszonych źródeł ciepła, czy kogeneracji, o prywatyzacji i uwolnieniu cen energii nie mówiąc. Przecież rocznie z powodu stanu atmosfery umiera u nas pięćdziesiąt tysięcy ludzi.
Najciemniej jest pod latarnią. Szkoda że nasi polityczni mądrale tego nie wiedzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.