Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 14 lutego 2018

Misterium

Akt religijny. Podniosły nastrój. Modlitewny. Do protagonisty uroczystości podchodzi wyznawczyni i wręcza mu plik papierów. Nie zawierają laudacji, nie są nawet aktami przekazania własności na jedynie słuszną ideę. Są czymś więcej. Przekazują wiedzę o niecnym postępowaniu kolegów. Są donosem. Tak by mogło być w scenariuszu filmu grozy lub we wstępie do zekranizowanego “Roku 1984” Orwella.
Fantazje? Gogolowski klimat? W Polsce? Niemożliwe. Aliści Internet utrzymuje, że to rzeczywistość. U nas. Wirtualna Polska prezentuje dziwną fotografię. Wedle portalu ilustruje sposób postępowania w partii dobrej zmiany. Podczas jednej z miesięcznic fotoreporter zarejestrował nie tylko moment przekazania tajemniczych dokumentów, ale również odczytał ze zdjęcia fragment ich treści. Były to słowa “bez kwalifikacji”, a miałyby dotyczyć jednego z partyjnych działaczy.
Jak pisze autor rzeczonej relacji, dalszy ciąg procederu przebiega zgodnie ze schematem przedstawionym w “Uchu Prezesa”. Intryga się rozgrywa rutynowo. Szef wychodzi z gabinetu, w którym nagle wezwany nieszczęśnik zostaje sam na sam z pismem, leżącym na biurku. Po powrocie wodza pada pytanie: no i co? “Delikwent za przeproszeniem robi w majty i sypie” – tak procedurę opisują szczęśliwcy, którzy jej jeszcze nie doświadczyli.
Charakterystyczne, że nikt nie ma wątpliwości co do niedyskrecji “delikwentów”, którzy się nie oprą chęci potajemnego przeczytania preześnych pism. Taka norma?
Czy w innych partiach jest inaczej? Może i nie jest, ale tylko jedna ostentacyjnie prezentuje czynowniczy obyczaj. Ot, taka gmina.
Ale od dzisiaj mamy kolejną awanturę. Zatrzymanie Władka Frasyniuka stanie się tematem najbliższych sporów. A głosiciele podobieństwa naszej władzy do komuny zyskali nowy argument.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza