Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 10 lutego 2018

Cyl

"Mister Twister, były minister, fabrykant guzików, właściciel dzienników i hut” [Samuel Marszak]
Nasi ministrowie znowu na celowniku mediów. Uzyskali nagrody za pracę, opłacaną poza tym wedle umowy z pracodawcą. Czyli suwerenem. Niemałe nagrody. Chociaż nieco zróżnicowane. Najwięcej, zaraz po poprzednim ministrze spraw wewnętrznych, otrzymała minister edukacji i obecny premier. Najmniej otrzymała poprzednia premier. Wśród nagrodzonych są także ci, którzy kiedyś mówili brzydkie rzeczy o swoich poprzednikach, bo również przyjmowali nagrody, ale byli delegowani do gabinetu przez obecną opozycję.
W ogóle politykowanie to niezła fucha. Senator, uratowany przez kolegów od aresztu wpłacił prokuraturze milion złotych kaucji. Część uiścili darczyńcy, wspomagający polityka w biedzie. Jeżeli nawet stanowiła ono połowę żądanej kwoty, to i tak niemałe muszą być dochody, pozwalające odłożyć sumę, o której mowa. Chociaż organa ścigania nie nakładają kaucji przekraczających możliwości podsądnych.
Rzecz nie jest bez kozery. Politykowanie to wielce stresujący zawód. Wbrew temu co się powszechnie myśli, partyjni aktywiści mają wrogów wewnątrz swego obozu. Na zewnątrz mają tylko przeciwników, których zresztą cała machina propagandowa trzyma w bezpiecznej odległości od fruktów władzy. To wewnątrz trzeba je sobie wywalczyć, w zmaganiach prowadzonych pod przysłowiowym dywanem.
Tam bowiem są rozdzielane rzeczone fabryki guzików, dzienniki i huty. Nominalnie państwowe, ale praktycznie oddawane w pacht ekipom poszczególnych dygnitarzy. Stąd rekonstrukcja rządu totumfackim wieszczy wymarsz na zieloną trawkę z państwowych spółek. Im bardziej arywistyczna ekipa, tym maszerujących więcej.
Dlatego właśnie charakter i cele władzy poznaje się nie po opowieściach, jak to ona tropi złodziei. To tylko jest miarą jej skłonności do opowiadania truizmów i prezentuje stopień bezradności merytorycznej. Właściwą twarz ukazuje zmiana rządu. Kiedy za tym idą czystki, widać że do konfitur dobrała się kolejna zmiana.
I o to tu tylko chodzi. Sowieccy fachowcy wiedzieli to pierwsi i pierwsi psioczyli na przeciwnika, nie na wroga. Broń Boże. Ów bowiem potrafi być bardzo pamiętliwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.