Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 25 lutego 2018

Zacokanie

Trzydzieści lat pracy aby Polskę uczynić politycznym partnerem państw Zachodu zniweczono w ciągu kilku tygodni, spychając nas do drugiej ligi państw. W dodatku przydano nam wizerunek ksenofobów, nacjonalistów i antysemitów. Wielki naród jest przedmiotem podziwu, kumuluje w sobie dążenia innych, jest celem wędrówek ludów, które przynoszą doń nie tylko swoją pracę, ale też kulturę, tożsamość. My się pod rządami PiS-u zamykamy we własnym kręgu, odmawiając innym prawa do partnerstwa. Taka diagnoza polityki wynika z wczorajszej konwencji PO.
W podobnym duchu się wypowiada publicysta New York Times, Roger Cohen. – Polska "schodząc na drogę nieliberalną" i "pisząc na nowo historię" podąża ścieżką, którą wcześniej poszły Węgry – można tam przeczytać. A bez Polski upadek komunizmu by wyglądał inaczej, przede wszystkim byłby dłuższy. Teraz ubezwłasnowolniono u nas Sejm, czyniąc zeń maszynkę do popierania pomysłów szefa rządzącej partii wskutek czego bez problemów zaatakowano niezależne sądownictwo, podstawę wolności obywatelskiej.
Nasz premier przeciwstawia temu argumenty, które stoją w sprzeczności z ogólnie dostępnymi danymi. Wedle profesora prawa europejskiego, Laurenta Pecha z Uniwersytetu Middlesex w Londynie nieprawdą jest stwierdzenie Mateusza Morawieckiego, jakoby w Polsce źle oceniano sądy. Eurobarometr ustalił, że 50% Polaków ceni sobie ich niezależność i od 2016 roku ten odsetek wzrósł o 5%. Wedle podobnego badania polskie sądy są na piątym miejscu w Unii jeżeli chodzi o czas rozpatrywania spraw. Wydajemy też mniej pieniędzy na sądownictwo, niż średnio państwa unijne, sędziów zaś nie mamy więcej jak inne kraje. Komisja Wenecka uważa podjęte przez PiS zmiany za niedemokratyczne.
Największe jednak zagrożenie dla Polski wynika z fali antysemityzmu, która wezbrała w Polsce. Wedle Donalda Tuska jest jeszcze czas, aby powstrzymać zarówno niepochlebne opinie za granicą jak i niemądre ekscesy w kraju. Władze mają wszystkie instrumenty, aby tego dokonać. Jej rzecznicy uważają jednak to ostrzeżenie za niestosowne a politycy wypominają błędną politykę historyczną, prowadzoną przez PO. Media zaś donoszą o kolejnym incydencie, Irena Sendlerowa nie może być patronką szkoły.
Całość sprawia, że nie można dawać wiary oficjalnym wyjaśnieniom w sprawach dla nas najistotniejszych. Fatalnie to brzmi wobec faktu, że fundusze europejskie będą jednak uzależnioneod przestrzegania rządów prawa oraz stosunku do przyjmowania uchodźców”.
Miejmy nadzieję, że nasi zagraniczni kontrahenci dostrzegą tymczasowość bałkanizacji postępowania naszych władz i podobnie jak większość Polaków będą oczekiwali jego rychłej zmiany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.