Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 10 marca 2026

Winatuska

 Pociąg spóźnił się do Buska - wina Tuska. [Wojciech Młynarski]

Dzisiaj Adam Glapiński, prezes NBP wytłumaczy, skąd można wziąć pieniądze na kaczystowski SAFE. Wedle mediów sprawa by mogła wyglądać tak, jak by dysponent złota je sprzedał i uzyskane pieniądze dał rządowi, żeby sobie za to kupił, co tam chce. Sam zaś natychmiast odkupi sprzedane sztabki i znowu je będzie miał. Pieniądze zaś na to uzyska z nadwyżki, jaką otrzyma, za poprzednio sprzedane to samo złoto. Sprzeda bowiem drogo, a kupi tanio. 

Ceny rzeczywiście zmaleją, jak się na rynku pojawi niespodziewana nadwyżka kruszcu. Taka jest rola rynku – dużo towaru, mała cena. Tylko propagandyści nie wytrzymali i chcąc się pochwalić umiejętnościa zjedzenia ciastka i odtworzenia go, ujawnili swój plan. Ceny już się zatem chwieją. Może więc spekulacja nie być dostatecznie wydajna. Ceny bowiem nie spadną aż tak bardzo, jak chcą pomysłodawcy operacji. Wtedy powiększy się strata banku centralnego, powstała przedtem w wyniku zmian kursów walutowych. Ta jednak nowa część straty będzie oczywiście zawiniona.

Rzecz więc wygląda tak, że może nastąpić zmniejszenie rezerw NBP. Prezes będzie tradycyjnie tłumaczył, że to wina Tuska. To przecież dla zakupu broni sprzeda się część złota, które może nas uratować w przypadku kryzysu, wywołanego nadmiernym zadłużeniem budżetu. Rezerwy banku centralnego mogą bowiem wpłynąć na to, że nie zagrozi nam wariant grecki, którym już teraz straszy PiS. Na razie zresztą mamy państwo zadłużone mniej niż średnia Unii i strefa euro, ale i tak już sprawcy tego długu alarmują, że to Tusk znowu pożycza, a wieloletni i nisko oprocentowany SAFE unijny nas dobije, skazując jakoby nasze wnuki na nędzę.

Rację więc ma Krzysztof Bielejewski pisząc, że propozycja zerowego kredytu padła w dniu, w którym ekonomia założyła nos klauna


6 komentarzy:

  1. -fere-
    Nasz orzeł kreatywnej księgowości Glapiński, wyznawca perpetuum mobile, gdzie można zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko a za sprawą kamienia filozoficznego można światłą myśl prezydenta zamienić w złoto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Konstytucja pełni rolę tamy przed pokusą dobrania się do rezerw zdesperowanych potrzebą rządzenia za każdą cenę polityków. Wyjmowanie cegieł z tej tamy to przepis na szybką katastrofę! Mogą to robić ci, którym los Polski wisi kalafiorem

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo do tanga trzeba dwojga
    Pierwsze to znaleźć frajera który zachciałby te zloto i w takiej ilości kupić a następnie je odsprzedać po niższej cenie
    Macie takiego Gdy nam sie juz pod dupa pali dzięki zasługom pis
    Po drugie
    Kto mi powie jak zareaguje rynek na to cudownie pojawiające sie złoto i to w astronomicznej wielkości na raz.
    Jak zachowa sie nasz rynek nasza waluta
    Jaki wreszcie upłynie czas otrzymania gotówki do reki A nam się pod dupa pali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko jest stosunkowo łatwe. Giełda rzecz załatwi sprawnie i sprawiedliwie. Po cenach jednak rynkowych.
      A rynek reaguje nie tylko na ilość towaru do sprzedania, ale też na popyt i goraczkowosc sprzedawcy. Czyli nasi sprzedawcy mogą spowodować spadek cen i potem ich wzrost, kiedy zechcą złoto odkupić. Zupełnie odwrotnie od ich oczekiwań.

      Usuń