Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 16 sierpnia 2019

Widoki

Zadłużenie Skarbu Państwa rośnie. Skokowo się powiększyło w 2016 roku, potem wzrastało równomiernie, w 2019 roku jakby mniej, ale nie ma co chwalić dnia przed wieczorem. Szacunkowa wartość naszego długu w 2019 roku osiągnie 1,087 bln złotych.
Relatywnie za to spadają zobowiązania wobec zagranicznych podmiotów. Rzecz jest często traktowana jako sukces. Rodacy nie będą się ubiegać o zwrot długu? Maleje także deficyt sektora finansów publicznych oraz zmniejsza się stosunek długu do PKB. To też prawda. Ale jednocześnie w projekcie przyszłorocznego budżetu koszta przewyższają wpływy o dwa miliardy złotych. Obiektywnie to niewiele, ale o projektantach kiepsko świadczy. Poza tym oznacza konieczność podniesienia podatków.
Tymczasem ubóstwo skrajne w 2018 wzrosło z 4,3 do 5,4% wobec poprzedniego roku. Równolegle odnotowano wzrost ubóstwa ustawowego i relatywnego. Pierwsze jest liczone na podstawie prawnej granicy dochodu, uprawniającego do otrzymania pomocy, drugie wylicza się na podstawie dochodów i wydatków, określając na co nie stać część badanej populacji. Rzecz dotyczy bardziej wsi, co ma istotny wpływ na starania dobrej zmiany o poparcie wiejskiego elektoratu.
Tymczasem Niemcy, nasz główny partner handlowy sygnalizuje spowolnienie. Oznacza to zmniejszenie dochodów z eksportu za Odrę. Rosja nie chce od nas niczego kupować, Czechy zwalczają import żywności z Polski, Słowacja i Węgry nie mają zbyt wielkiego potencjału, Skandynawowie kupują tyle, ile im potrzeba. Jeżeli jeszcze Unia za kiepską praworządność ograniczy nam dopłaty — w 2018 roku wpłaciliśmy tam 18,7 miliardów złotych a otrzymaliśmy 66,3 — to mamy piękny pasztet do spożycia.
Ale w ogóle to byczo jest i nie ma co narzekać.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza