Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 18 lutego 2017

Kociokwik

Trump może wszystko i za to uwielbiają go ...niemocni. Ci sparaliżowani mnóstwem przesądów, które odreagowują w obyczajowych aferach, skrywanych za fasadą konserwatywnej surowości. Oto jawi się ktoś, kto ma za nic zarówno polityczną poprawność, jak i skrywanie rozwiązłości. I to furda, że nowy prezydent Stanów wprowadza gospodarczy protekcjonizm, na którym ucierpi nasza gospodarka, że zapowiada ograniczenie aktywności swego kraju w NATO, co zupełnie wyklucza zaangażowanie Sojuszu na przykład w sprawy katastrofy smoleńskiej, że uwalnia Rosję od odium, spowodowane aneksją Krymu. On imponuje mocą, daje radę, a to nieziszczalne marzenie dla wszystkich nieszczęśników, spętanych we własne uprzedzenia.
Podobny syndrom dotknął też naszych wielbicieli cywilnej krzepy. Oni również mają swego uwielbianego idola. Ich się okazał jeszcze bardziej przewidujący. Trump przecież odpowiada za swoje czyny, ich nie, może jedynie przed Bogiem i historią. Ale też wielbiciele wodzowskiej krzepy o przeszłości wiedzą niewiele. Zawsze informacja o niej była reglamentowana, teraz też chyba będzie. Wystarczy przecież pamiętać, że w Peerelu kopacz zarabiał więcej od inżyniera i zmieniła to ubecja, podstępnie knując pod płaszczykiem opanowanej przez siebie “Solidarności”. W wyniku tego Polska popadła w łapy okrągłostołowej mafii, co to zamroziła postkomunizm i doprowadziła kraj do ruiny.
Nic więc dziwnego, że NATO ma nam wyjaśnić katastrofę smoleńską. Wszyscy bowiem wiedzą, że problemy w piaskownicy rozwiązuje mama. Niestety, każdy sofizmat prowadzi do absurdu. Takiego właśnie, jak dozorca tożsamy ze złotówką – bo dozorca to stróż, a stróż to anioł, anioł to matka, matka to podstawa, a podstawa to grunt, grunt to forsa, a forsa to złotówka. Czyli komunizm jest cacy, a postkomunizm be, a mama potrafi wszystko.
Radujmy się zatem, era dobrobytu przed nami.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza