Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 28 lutego 2017

Trumpiada

Choć za mną ta hałastra na każdy stanie zew – to straszne żyć wśród chamstwa,
To straszne być wśród chamstwa, nie znosząc go, psiakrew! [Jeremi Przybora]
Recepta na władzę jest czasem bardzo prosta. Trzeba się otoczyć miernotami, uzależnić je od siebie, wmówić największej grupie społecznej, że jest wyzyskiwana, włączyć jej najbardziej absurdalne uprzedzenia do kanonu prawd oczywistych. Potem już wystarczy wygrać wybory, co nie jest trudne, bo demokracja z góry zakłada przyzwoitość obywateli, nie ma więc zabezpieczeń przed demagogią. Teraz wystarczy tylko uzależnione od siebie miernoty wprowadzić na salony i mamy stan trumpizacji USA, putinizacji Rosji, orbanizacji Węgier i spisowienia Polski.
Rzecz dotyczy nie tylko państw o raczkującej demokracji, ale także Stanów Zjednoczonych, w najbliższej przyszłości być może Francji, czy Holandii. Wszędzie tam mogą dojść do władzy populiści, głoszący mądrość lumpiarstwa, zasadzającą się na nienawiści do elit, które rzekomo zagarniają dla siebie profity wynikłe z postępu nie tylko cywilizacyjnego, ale również technicznego.
Nic więc w tym nie ma dziwnego, że rzeczone “spisowienie” dotyka zarówno państw aspirujących do demokracji, jak i przeżywających jej dojrzałość. Jedne i drugie mają dostatecznie liczne grupy społeczne, niosące w sobie poczucie wykluczenia z powodu niedostatku albo wiedzy, albo talentów. W państwach Zachodu są to ci, którzy dostrzegają rosnącą kumulację majątków w rękach niewielu bogaczy, w krajach Wschodu raczej ludzie pozostający mentalnie w satrapiach, z których wbrew sobie zostali fizycznie uwolnieni w wyniku upadku komunizmu.  
I tu i tam się wtedy odradza zbiorowa pamięć szczęśliwości czasu dobrych władców, którzy w porę dostrzegali krzywdę ludu i przy pomocy dekretów uszczęśliwiali nędzników kosztem nazbyt zadowolonych z siebie profitentów organizacji zawsze niedoskonałego społeczeństwa.
Jawi się tu też ogólniejsza zasada. Wykluczeni ze Wschodu mają za nic Zachód, dopuszczający do zróżnicowania materialnego statusu ludzi. Wszystko zaś się odbywa wbrew temu, że postęp powoduje znaczącą redukcję odsetka ludzi głodujących. Cały więc opór wykluczonych skierowany jest przeciwko nim samym.
Rządy miernot się przecież zawsze kończą ogólną nędzą, a prawdy wykluczonych są zwyczajnym złudzeniem. Rzeczywistym więc wrogiem ludzi dających wiarę populistom są właśnie demagodzy wynoszeni do władzy przez proletariat. Wychodzi to z nich pośrednio, kiedy swoich niezdatnych totumfackich czynią ministrami lub bezpośrednio, kiedy pod wpływem emocji wyrywa się im wyznanie, że się mają za panów, czyli takich, którzy wedle obiegowych opinii z natury “głupi lud” mają za nic.
Niestety, każdy postęp generuje kryzysy, mniejsze jak stagnacja, ale jednak. Trzeba je zwyczajnie przeczekać. Bo rzeczywista władza to ciężki trud i odpowiedzialność, także wyborców. Czyli tak naprawdę to niezwykle trudno ją zdobyć.

1 komentarz:

  1. No matter if some one searches for his necessary thing, thus he/she wishes to be
    available that in detail, so that thing is maintained over here.

    OdpowiedzUsuń

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.