Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 13 grudnia 2017

Zagadka



Co się właściwie stało? W rządzie całkowicie podporządkowanym Prezesowi dwie osoby zamieniły się miejscami. Do Brukseli teraz będzie jeździł premier, od poprzedniczki mniej krzykliwie ubrany, bez tymochowiczowskiej broszki w klapie. Będzie mówił to samo, co pani Szydło, bo oboje powtarzają preześną narrację. Niczego więc tam więcej nie zwojuje.

Expose wygłosił typowe. Wszyscy bedą mieli wszystko. Bo państwo się o to postara. Śląsk więc będzie miał węgiel i innowacyjność, my węgiel i czyste powietrze, zrobimy hub gazowy i centralny port lotniczy oraz elektrownię atomową. Nie pożyczymy już więcej, ale zainwestujemy własny kapitał, z podatków, bo obcy uzależnia. Będą też sądy jednocześnie sprawiedliwe i polityczne. Wiele zatem sprzeczności albo woluntaryzmu.

Wynikałoby z tego wszystkiego, że cała rekonstrukcja nie ma sensu. Rząd ten sam i tak samo realne zapowiedzi. Spowodowała tylko wprowadzenie elektoratu w stan niepewności. Na świeczniku bowiem postawiono kogoś spoza środowiska, prezentującego cechy zewnętrzne charakterystyczne dla politycznych przeciwników. Obraz zaś zastępuje tysiące słów.

Jeżeli jednak się w tym doszukiwać jakiegoś sensu, trzeba by sobie uprzytomnić pata, w jakim znajduje się teraz polityka. W PiS-ie rozwielmożniły się koterie. Władza partii zależy od postawy koalicjantów, z których jeden niebezpiecznie sobie podporządkowuje resort sprawiedliwości, drugi zaczyna zerkać ku prezydentowi, już wcześniej wspieranemu przez kukizowców. Wewnątrz zaś partii jawi się silna frakcja szefa MON-u, wspierana przez Radio Maryja i kluby Gazety Polskiej.

Formacja więc wraz z władzą wymyka się Prezesowi z rąk. Może on albo podjąć czystki, albo scedować swoje uprawnienia w tym względzie na kogoś spoza środowiska, aby nikt mu nie mógł zarzucić faworyzowania którejkolwiek z frakcji. Najwyraźniej wybrał to drugie.

Teraz w ciągu najbliższego czasu premier Morawiecki wywoła burzę, “autorsko” meblując gabinet. Odłamy PiS-u skoczą więc sobie do gardeł, opozycja zacznie triumfować i tylko Prezes się stanie tym, kto będzie w stanie opanować żywioły. Wróci więc w chwale zbawcy i zapewni sobie spokój wewnątrz ugrupowania, zanim niewcześni “sukcesorzy” ochłoną.

Jeżeli jest inne wytłumaczenie tego, co obserwujemy, to musi być ono wysnute z konstatacji bardzo smutnych dla logiki. Także też dla nas wszystkich. 

To przecież nas się nazywa suwerenem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.