Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 21 grudnia 2017

Konfuzje

Komisja Europejska wdrożyła postępowanie przeciwko Polsce, przewidziane w paragrafie siódmym Traktatu Europejskiego. Postawa naszych władz, wyzywająco wręcz uchwalane ustawy, przez autorytatywne gremia europejskie uznawane za sprzeczne z naszą Konstytucją nie pozostawiły Komisji wyboru. Po raz pierwszy w historii Unii tak potraktowano państwo członkowskie. Wyraziciele rządzącej formacji przypisują opozycji (sic!) winę za decyzję władz Unii.
Wedle naszych władz Węgry obłożą wetem ewentualną decyzję odebrania nam głosu w sprawach omawianych na szczytach unijnych. KE się pewnie nie wykaże PiS-owską pomysłowością i nie wdroży podobnego postępowania wobec Madziarów. Wtedy by na jednym posiedzeniu można za jednym zamachem ukarać milczeniem Warszawę i Budapeszt, bo podsądni nie głosują w swojej sprawie.
Rzecz ma jednak drugorzędne znaczenie. My i tak się postawiliśmy w takim położeniu, że nas nikt nie tylko w Europie, ale nigdzie nie słucha, nie liczymy się zatem w unijnych dysputach. Nawet więc opuszczanie przez naszych przedstawicieli unijnych szczytów przed zakończeniem obrad nie ma praktycznego znaczenia.
Gorzej może być z inwestycjami zagranicznymi. Nie może ich oczekiwać kraj, podejrzewany o niepraworządność. Przecież nikt nie zainwestuje pieniędzy tam, gdzie mogą przepaść w wyniku upolitycznienia sądów. Podobnie będzie z unijnymi funduszami, nie da się ich przyznawać państwu, w którym nie można bezstronnie uznać prawidłowości ich wykorzystania.
W sumie więc nasz wizerunek doznał kolejnego uszczerbku a niebawem chyba doświadczy go także nasza gospodarka. Mamy zatem zmianę, ale na pewno nie dobrą. Ucierpi od niej przede wszystkim lud pracujący miast i wsi, tracąc dopłaty. Nie pożycza się przecież pieniędzy tym, u których się nie inwestuje.
A porozumienie z Komisją Europejską było na wyciągnięcie ręki. Nie doszło do niego. Przyczyny opisano w Gazecie Prawnej:  “Nasz rozmówca ze struktur unijnych jest przekonany, że powodem był lobbing twardogłowych środowisk w PiS. Przede wszystkim ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Z kolei rozmówca z rządu jest zdania, że porozumienia nie chciała opozycja, dla której wojna o trybunał była paliwem i elementem budowania nowej tożsamości”.
Na tym tle komentowanie wczorajszej zapowiedzi podpisania ustaw sądowych nie ma wielkiego sensu. Zwłaszcza, że komentatorzy polityki nie przebierają w słowach.
Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało” – trudno więc o cytat bardziej adekwatny do postępowania naszych polityków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.