Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 14 września 2018

Elementarz

Przyznali stypendia demograficzne. Nie, nie po tysiąc złotych, jak obiecywali wcześniej, ale po pięćset. Ktoś im podpowiedział, że trzeba to jakoś ładnie nazwać, w związku z tym w przestrzeni medialnej pojawiła się mało wyszukana nazwa 500+.
Ani brzmi, ani wygląda, ale od razu spowodowała wybuch emocji. Najpierw euforię u szafarzy publicznych pieniędzy. Poprzednicy ich zdaniem nie obciążali daninami cwaniaków (co to skądś swoje majątki musieli mieć) a oni podatki rozdali ludziom. Wzbudzili tym zawistne pochwały lewic konkurencyjnych, które się w swoich najlepszych chwilach nie odważyły na tak daleko idącą ingerencję w finanse państwa.
Wiadomo przecież, że kiedy gospodarka jest na dorobku, trzeba zrobić wszystko, aby się szybko wzmocniła. Wtedy również skorzystają najbiedniejsi, chociaż nimi dalej pozostaną. Biedak  w Niemczech lub Szwecji ma się przecież znacznie lepiej od swego odpowiednika w Rumunii.
Kiedy się pieniądze sukcesywnie rozdaje, kończą się z czasem. Przebiega to dużo szybciej, kiedy się podcina nogi gospodarce poprzez nacjonalizację, blokowanie lub straszenie kapitału zagranicznego, zamykanie granic i prześladowanie “cwaniaków”. Wtedy też beneficjanci szczodrości szafarzy najsilniej dostają w kość.
Jak się kończą darowane pieniądze? Bardzo prosto. Tracą wartość. GUS właśnie ogłosił, że w tym roku straciły 2% tego, co znaczyły jeszcze w styczniu. Towary są droższe o 2,1% (alkohole i tytoń tylko o 1,8%) usługi również o 1,8%, ale użytkowanie mieszkania już o 2,4%. A jeszcze kwartał przed nami i wybory tudzież kolejne obietnice.
To oczywiście daleko do utraty całego stypendium, ale pieniądze są potrzebne na znacznie ważniejsze sprawy. Podniesiono więc płacę minimalną (wszak zapłacą “cwaniacy”) a bez zmian pozostawiono progi, od których się należą pięćsetzłotowe dodatki. Wynik? Sześćset pięćdziesiąt tysięcy dzieci traci całe 500 złotych. Od razu.
I wmawia się rodzicom, że progi nie mają wpływu na nową sytuację materialną, w której się z dnia na dzień znalazły ich dzieci. Tak właśnie wygląda darowany grosz. Bo darmowe obiadki są tylko w pułapkach na myszy. Niestety. 
Aliści nie w tym rzecz. PiS ma binarną tożsamość. Nasz więc ma, obcy nie ma. Ten, kto może nie mieć, nie może być swój. Czyli beneficjanci stypendiów są… właśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.