Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 28 września 2018

Znowu

Mateusz Morawiecki nie musi przepraszać nikogo. PO zatem nie zbudowała dróg i mostów. Taki wniosek można wyciągnąć z wczorajszego tekstu w Niezależnej.pl, w którym doniesiono o prawomocnym wyroku, wydanym w trybie wyborczym w sprawie publicznej wypowiedzi premiera, słynnej ze słów “półtorej roku”.
Sąd nakazał zamieścić w TVP i TVN tekst, który się też pojawił wczoraj wieczorem: Nieprawdziwe są informacje podane przeze mnie w dniu 15 września 2018 r. podczas wiecu wyborczego komitetu wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w Świebodzinie, że w ciągu jednego do półtora roku wydawana jest przez nas większa suma na drogi lokalne, niż za czasów koalicji PO i PSL w ciągu ośmiu lat. Mateusz Morawiecki, premier rządu Rzeczpospolitej Polskiej. Media w tym kontekście z lubością powtarzały słowa Mateusza Morawieckiego: “jesteśmy wiarygodni w rządzie, będziemy i w samorządzie”.
Ponieważ nie ma tam słowa “przepraszam”, wedle jedynie więc słusznej interpretacji nie było też dróg i mostów, budowanych przez koalicję POPSL. Można więc wnosić, że tylko przeprosiny by były prawdziwym zaprzeczeniem, a PiS nie przeprasza nigdy. Gorszy sort wprawdzie powiada, że aby przepraszać, trzeba mieć odwagę. Podobnie zresztą mówił papież Franciszek w Krakowie, ale tam nie tyle odwadze, co wierze przypisywał skłonność do głoszenia tego rodzaju słów. Ale papież nie tylko o tym, także o uchodźcach i gejach, a nawet o ateistach mówi dobrze. Nie może więc być autorytetem, podobnie jak rzeczony sort.
Jak wynika z najnowszych, amerykańskich oczywiście badań, patriarchalne środowiska, za nic mające słabszych, charakteryzują się krótszym życiem mężczyzn, którzy umierają tam wcześniej od kobiet. Tożsamość ich bowiem zmusza do nadużywania alkoholu i ryzykownych zachowań, ogólnie do demonstrowania samczej krzepy. Presja środowiska nie pozwala im na rozsądne bytowanie. Wcześniejsza więc śmierć panów życia jest powodowana nie właściwościami natury, a ma podłoże kulturowe. Znowu więc gender prezentuje swoją ohydę.
W tym jednak ujęciu kiepsko by się prezentowała skłonność do negowania faktów na korzyść mitów, kreowanych na polityczne lub zgoła ambicjonalne potrzeby wszelkiego rodzaju besserwisserów, którzy muszą prezentować niezłomność. Szczęśliwie wszystkim zasię do tego, “bo między Bugiem a Odromnysom to najważniejsze my som” [Ludwik Jerzy Kern]. To i nie ma powodów do zmartwienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.