Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 8 marca 2019

Dziarskość

Stan armii najlepiej charakteryzuje kompetencje jej wodzów. U nas to wyraźnie widać. Chociażby w sposobie obserwowania przez nich ćwiczeń wojskowych przez lornetkę: lewym okiem zapatrzonym w prawy okular. Chociaż może w ten sposób obserwator daje do zrozumienia, że powszechny pobór do wojska ma jednak sens. Tam przecież cywile mają też okazję do kontaktu ze sprzętem optycznym.
Aliści może lepiej nie. Wystarczy, że Wojska Obrony Terytorialnej wysysają z armii pieniądze i kadrę. Ich przydatność w nowoczesnym konflikcie jest żadna, jeżeli w ogóle nie są szkodliwe. Jak przypomina generał Różański w starciu między Gruzją a Rosją poborowi, którymi niebacznie uzupełniono wojska zainicjowali chaotyczny odwrót, pociągając za sobą jednostki zawodowe. Utracie Tbilisi zapobiegły wtedy francuskie mediacje.
Poza tym wojsko nadal nie ma helikopterów, zapowiedzianych już na 2017 rok, MiG-i, co to miały latać jeszcze do roku 2030 spadają z nieba lub zapalają się przy starcie. Komisja badań wypadków lotniczych została pozbawiona doświadczonych fachowców. A marynarka wojenna ...szkoda mówić. W dodatku o zapasach armii rozprawia się publicznie w sejmowych ...dyskursach.
O bezpieczeństwie państwa we współczesnych warunkach decyduje nie tylko armia, ale także sojusze, które zawarło. Te zaś są równie mocne jak bolesna może być strata, poniesiona przez sojuszników, wskutek ewentualnego podporządkowania sobie jednego z nich przez wroga. Tu również nasz dyplomacja zdradza chyba podobny ogląd sytuacji, jak osiągany za pomocą obserwowania rzeczywistości lewym okiem przez prawy okular.
Jeżeli bowiem NATO utraci alianta, który ma armię w złym stanie, wzmocni się raczej, a nie osłabnie. W Unii Europejskiej jesteśmy poza strefą euro, wyrwanie więc nas z jej domeny nie doprowadzi do gospodarczych kłopotów w Europie. Więcej, uwolni ją od żenujących dyskusji nad oczywistymi sprawami praworządności, rozstrzygniętymi już w renesansie. O długu, przenoszonym na potomnych przez naszych dobrodziejów+ nie ma już co mówić.
Na szczęście sytuacja międzynarodowa nie sprzyja jeszcze takiej eskalacji konfliktów, aby się miały skończyć militarną agresją na Polskę. Diabeł jednak nie śpi a stara mądrość powiada, że kto chce pokoju, szykuje się do wojny. Tyle tylko że to rzymska maksyma, europejska, czyli teraz nie na fali.
Ale chyba nie chcemy wojny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.