Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 11 marca 2019

Dulszczyzna

Nikt mi ponoś nie zaprzeczy
(Chyba głowy bałamutne),
Że, psiakość, istnieją rzeczy
Przykro rozpaczliwie smutne [Boy]
Rodzinę nam zniszczą, bo promują LGBT. Tak brzmi propagandowy przekaz PiS-u, po podpisaniu przez prezydenta Trzaskowskiego deklaracji o zapobieganiu skutkom homofobii. “Zamiast leżakowania w przedszkolach będzie masturbacja”, grzmiał w “Kawie na ławę” Paweł Kukiz, zawsze specyficznie zorientowany w przedmiocie wypowiedzi. Wszystko w oparciu o wyrwany z kontekstu cytat z wytycznych WHO w sprawie edukacji seksualnej, wymieniający problemy, pojawiające się wraz z rozwojem dziecka.
Mamy tu do czynienia z klasycznym kłamaniem przez prawdę. Słowa użyte w zupełnie innym znaczeniu, przeniesione w sferę nakazu nabierają groźnego kształtu, co jednoznacznie wyraził szef kukizowców, na poczekaniu demonstrując siłę oddziaływania fake newsów na emocje ludu.
W rzeczywistości zaś zamiast rozmowy na tematy nurtujące dzieci proponuje się obłudę i informację zastępczą, szerzoną na podwórkach przez kolegów z marginesu społecznego. Tam bowiem jawność życia intymnego jest znacznie poszerzona wskutek korzystania z używek, rozluźniających hamulce obyczajowe, a w ogóle nie jest znany, nie znajduje więc zastosowania żaden konwenans. W rezultacie taki właśnie “fachowiec” staje się dla dzieci, szczególnie chłopców autorytetem w sprawach, które potem, w dorosłości rzutują na stosunek nie tylko do odmieńców, ale też osób słabszych czy kobiet.
Zakaz pozyskiwania informacji nie jest nigdy skuteczny. Szczególnie kiedy nie jest zgodny z rzeczywistym wewnętrznym przekonaniem środowiska, którego dotyczy. Posługują się nim politycy nawykli do ustępowania przed przemocą. Z niego właśnie wyrasta hipokryzja, która eksploduje obyczajowymi aferami, prześladującymi zbiorowiska konserwatywne. To przecież stamtąd, niczym doniesienia o kolejnych kraksach rządowych limuzyn sypią się bulwersujące skargi bitych i porzucanych żon.
Rodzinę bowiem niszczą ni ci, którzy rozmawiają z dziećmi o ich problemach, a ci, którzy tego zabraniają rodzicom, nauczycielom, publicystom. Rzecz jest od dawna oczywista, ale do populistów dociera z opóźnieniem, warunkowanmi dziewiętnastowiecznymi wzorcami moralnymi. 

3 komentarze:

  1. Twój ostatni akapit przypomniał mi słowa księdza profesora Józefa Tischnera:

    "Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Engelsa, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem."

    Na tej też zasadzie można spodziewać się fatalnych skutków dla rodzin po spotkaniu z ich obrońcami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i kogoś kto dostąpił łaski wiary po lekturze Marksa i Engelsa ksiądz profesor też pewnie nie spotkał? Spotkał się natomiast - bo spotkać się musiał - z postacią dziewiętnastowiecznego wzorca proboszcza z Ars pod Paryżem, Świętego Jana Vianney'a i licznymi nawróceniami jakie przyniosło jego kapłańskie posługiwanie.
      nochnoy dozor

      Usuń
  2. If you wish for to increase your experience simply keep visiting this site and be updated with the hottest
    news posted here.

    OdpowiedzUsuń