Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 5 marca 2019

Protokół

Kiedyś nie wypadało używać niektórych określeń. Człowiek przyzwoity miarkował nawet najprawdziwsze oceny, gdyby mogły urażać adresata. Teraz, przynajmniej w polityce mamy zupełny odwrót od tego obyczaju.
I wcale nie są tu tylko przykładem “zdradzieckie mordy” “bez żadnego trybu” przydane “kanaliom”, co miały zamordować prezydenta w zamachu, od którego się teraz jakoś odżegnuje jedynie słuszna propaganda. Wszak mamy czas przygotowania wyborów, praktycznie jest więc nie poruszać teorii oczywiście absurdalnych i nie uciekać się do określania adwersarzy inwektywami typu “komuniści i złodzieje”.
Mamy za to pouczenia. Prezydencki minister opowiada, że nauczyciele również są lub mogą być beneficjantami programu 500+, nie powinni więc ubolewać na tym, że w wyniku jego rozszerzenia nie starczyło pieniędzy na podwyżki ich płac. Mogą się przecież postarać o potomstwo. “Dlaczego wylewacie krokodyle łzy nad niepełnosprawnymi” pyta też retorycznie inny minister nieprzychylnych dobrej zmianie komentatorów preześnej “piątki”.
Najweselsze, że odejście od konwenansu jest oparte na przeświadczeniu o wyższości pryncypiów wyznawanych przez ...nonkonformistów. To dokładnie to samo, co dobrozmieńcy zarzucają Niemcom, bez pytania kogokolwiek o zdanie wypowiadającym się w imieniu Unii na przykład o uchodźcach.
Tyle tylko że Niemcy na uzasadnienie swojej postawy mają gospodarkę, pozycję w świecie, nauce, poziom życia. Tutaj dobra zmiana ma dobre przykłady z dobrobytu tylko tych swoich zwolenników, którzy nie skąpią jej protagonistom najbardziej przez nich pożądanych dowodów osobistego poparcia.
W tej sytuacji trudno się dziwić niechęci do PiS-u. Także miażdżącemu zwycięstwu pani Dulkiewicz nad Grzegorzem Braunem w gdańskich wyborach prezydenckich. Trudno też przypuszczać, że traktowani z pogardliwą wyniosłością nauczyciele nie podejmą strajku. Najgorsze zaś, że również nasze lotnictwo wojskowe doświadcza chyba skutków dobrej zmiany. O ile przedtem przez dwadzieścia lat żaden myśliwiec nie uległ wypadkowi, to teraz rozbił się już trzeci.
Odwieczna przyzwoitość powinna by być ideałem konserwatystów, nawet kiedy się skłaniają ku socjalistycznej demagogii. Ale...

1 komentarz:

  1. Wszystko to prawda, ale jest pewne "ale". MiG 29 zaczynaja dopiero teraz seryjnie spadać z dwoch powodów. I żaden z nich, to nie wina PiS. Po prostu, juz od kilku lat większości z nich wyczerpał sie już tzw. resurs, czyli fabrycznie przewidziany okres eksploatacji, a po drugie - politycy (i to wcale nie pisowcy) zdecydowali, że remonty tych samolotow nie będą przeprowadzane w macierzystycn zakladach w Rosji lecz u nas metodą chałupniczą tzw kanibalizmu, czyli zastepowania jednych zużytych elementow innymi (rownież zużytymi) z maszyn spisanych już ze stanu. Plus, oczywiście, wciąż nie wykorzenione z wojska (prze żadna z ekip rządzących) bałaganiarstwo i lekceważenie procedur, w myśl słynnej maksymy: Polak poleci i na drzwiach od stodoły, w co niestety uwierzyli sami piloci (vide rozmowy załogi smoleńskiego Tu-154 z wieżą, zalogą Jaka i między sobą)

    OdpowiedzUsuń

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.