Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 12 marca 2019

Zdarzenia

Zbliżają się kolejne wybory do Parlamentu Europejskiego. Dotychczas główną rolę w nim odgrywała Europejska Partia Ludowa, do której należał też zespół, delegowany tam przez węgierski Fidesz. Teraz jednak zostanie stamtąd prawdopodobnie usunięty, nie tylko po wielu antyeuropejskich wypowiedziach jego szefa, Viktora Orbana, ale również wskutek antydemokratycznych posunięciach rządu Węgier. Na to czekają Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należą europarlamentarzyści PiS.
Osieroceni bowiem przez Brytyjczyków, którzy w końcu dopięli swego i są poza Unią, zostaliby na marginesie. Gdyby jednak dołączyli do nich węgierscy eurosceptycy, a jeszcze włoscy i francuscy (Marine le Pen) Unia by miała kłopot. Aliści wtedy by trzeba się było pogodzić z ekscesami naszych narodowców. Komentatorzy z tym właśnie wiążą opieszałość ścigania sprawców katowickiego wieszania portretów europarlamentarzystów z EPL. Tyle tylko, że wiele poprzednich demonstracji nacjonalizmu również nie zostało dotąd przedstawionych sądom.
Nie da się politycznie siedzieć na własnym podwórku, bo polityka zagraniczna wkracza do naszych organów ścigania chociażby za sprawą skargi Geralda Birgfellnera. Ambiwalentne zdaniem jego pełnomocników postępowanie prokuratury skłoniło ich do zainteresowania problemem austriackiej ambasady. Ta się dotąd wzbraniała przed oficjalnym wnikaniem w problem. Teraz jednak jest przez adwokatów podejmowana kolejna próba i coraz trudniej będzie Austriakom unikać przynajmniej skomentowania tego co się dzieje.
Mija bowiem czas, jaki jest wymagany do podjęcia dochodzenia lub jego zakończenia w sprawie skargi obywatela Austrii. Jeżeli więc rzecz się nie zakończy rozpoczęciem śledztwa, będzie musiała być umorzona, a to wymaga uzasadnienia. Pełnomocnicy Geralda Birgfellnera są przeciwni zamknięciu sprawy a należą do najlepszych ekspertów w swojej dziedzinie, trudno więc będzie odeprzeć ich argumenty. Ambasada Austrii musiałaby też wtedy zajmować stanowisko w sprawie, w której występuje najważniejsza osoba w Polsce. Kosztem własnego obywatela?
Rok wyborczy w Polsce zbiegł się z wyjątkowymi wydarzeniami w polityce. Jakoś tak się składa, że w szczególnych warunkach – powolność wobec nacjonalistów europejskich i ewentualne umorzenie śledztwa w sprawie wieżowców – wzmocnią się dzięki nim nasze siły eurofobiczne, od których się jednak dobra zmiana odżegnuje w swojej propagandzie. Jeżeli by tego nie uczyniła, przegrałaby wybory.
Jeszcze raz widać, że polityka nie jest jednak łatwą profesją. Zaiste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.