Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 2 marca 2019

Wspólnota

Zbiegły się kampanie wyborcze w Polsce i Izraelu. W obu krajach o ponowne rządy ubiegają się partie nominalnie przynajmniej prawicowe. W obu więc w cenie stają się głosy nacjonalistów. U nas są to przede wszystkim antysemici, w Izraelu zaś potomkowie ofiar antysemickiego apogeum. To powoduje, że zwolennicy partii rządzących w obu państwach popadają w ten sam, ale odwrotnie skierowany trend.
W Polsce więc nacjonalistyczna propaganda się uparła, aby negować doniesienia o winach Polaków wobec Żydów, w Izraelu odwrotnie, aby je uwypuklać. Ponieważ Niemcy się nie wypierają swoich zbrodni w tym względzie, nikt się tam nie kusi o ich piętnowanie. Pozostają więc na uboczu propagandowych zmagań nacjonalistycznych tytanów, wszak truizmy nie dają politycznych profitów.
My zaś jesteśmy wdzięcznym obiektem ataków, bo wprawdzie państwo polskie nie organizowało obozów zagłady, przeciwnie, organizowało pomoc, ale wielu jego obywateli demonstruje antysemityzm jeszcze teraz, kiedy w Polsce praktycznie Żydów nie ma. Łatwo więc prawicy w Izraelu dowodzić powszechności tego nastawienia, kiedy było ich u nas dużo.
Niedawno “prawdziwi Polacy” doznali upokorzenia, kiedy nasze władze pod naciskiem USA zmieniały ustawę o IPN. Widać jednak, że nie dają za wygraną. Znowu bowiem podnoszą się głosy o konieczności dokończenia ekshumacji w Jedwabnem. Z przyczyn religijnych Żydzi są jej zasadniczo przeciwni. Nasi ortodoksi utrzymują, że to z obawy, iż się może okazać, jakoby zbrodni nie było.
Wydaje się, że do czasu zakończenia wyborczych batalii nacjonaliści obu narodów zrobią wiele, aby zrujnować wizerunek swoich własnych państw na arenie międzynarodowej. Nie wiem jak go sobie cenią w Izraelu, ale w Polsce, gdzie nadal jest żywy nakaz: “zastaw się, a postaw się”, jest on bardzo w cenie. Stąd się przecież wywodzi nasz mesjanizm.
Nasze dążenie do ukazania się jako naród lepszy od innych przeszkadza temu, abyśmy nabrali dystansu do własnej przeszłości. To by wymagało wyzbycia się kompleksów wobec Zachodu. Nie przestajemy więc być igraszką w rękach politycznych manipulatorów.
Bo właśnie drażliwość w sprawach wizerunkowych jest chyba rzeczywistym powodem do utyskiwania na nasz specyficzny rzekomo los.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.