Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 24 marca 2019

Priorytet

Fakt utyskuje, że obecny szef GDDKiA a niedawny wiceminister odpowiedzialny za program Mieszkanie+ (to był dopiero sukces) odbiera swoje dzieci ze szkoły w godzinach służbowych, w dodatku firmowym samochodem. Został przyłapany na opuszczeniu stanowiska blisko dwie godziny przed oficjalnym zakończeniem pracy. Tymczasem podwykonawcy włoskiej firmy, która buduje u nas drogi grożą strajkiem, bo nie otrzymali zapłaty za wykonane roboty.
Dziwne pretensje. Przecież to samo można zarzucić pani wicepremier, która z powodu znacznej odległości miejsca pracy od domu kończy wcześniej nie dzień, a tydzień roboczy, ale za to jest wożona i to z takim impetem, że jeden z “firmowych” samochodów nie bardzo się nadaje do użytku. Tylko marszałek okazuje się bardziej powściągliwy. Na weekend udaje się wprawdzie wojskowym samolotem, ale nie tylko nie rozbija samochodu, lecz wozi ze sobą posłów dobrej zmiany, dwóch.
Na tym tle bardziej chyba skromnie wypada obecny aresztant, który po godzinach pracy, nawet w dyskotece, gdzie docierał “firmowym” pojazdem, zajmował się pozyskiwaniem poparcia i werbowaniem pracowników.
Rzecz wyjaśnił premier Gowin. „Piszę w pilnej sprawie do ważnej minister. Odpisuje mi, że odpisze, jak usmaży naleśniki i na potwierdzenie wysyła zdjęcie. Na tym polega piękno Polski. Naleśniki (rodzina, macierzyństwo, ojcostwo...) są najważniejsze”.
Tylko po co idą do polityki? Przecież Prezes, który wszystko za nich robi, powiada że nie dla pieniędzy. Więcej, najważniejszy wedle niego jest bezpośredni kontakt z wyborcami, dlatego dolnośląską konwencję wyborczą odbyli na stojąco, aby delegaci mogli się udać “w teren” bez zwłoki na odsuwanie krzeseł. Bo jak nie wygrają, to Polska się zacznie cofać. Na Zachód?
Co więc jest czym? Czy na pewno Prezes wie o wszystkim?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza