Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 18 marca 2019

Dezintegracja

Timothy Snyder podał nową definicję populizmu. Dojutrkowość. Bo kiedy demokrację tworzyli ludzie, których uwagę przykuwała przyszłość, to populizm zaprząta tych, którzy są zainteresowani wyłącznie teraźniejszością, bez oglądania się na skutki.
Trudno się oprzeć poczuciu trafności takiej konstatacji. W tym kontekście też zabawnie się prezentuje wszelka ideologia, przypisywana do poczynań demagogów, kończących zasięg swoich przewidywań na przysłowiowym końcu nosa.
Aliści wszelkie drwiny z namaszczonej filozofii dojutrkowców mogą się wydać się niesprawiedliwe. „Człowiek może co prawda robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał” [Schopenhauer]. W tej sytuacji nie pozostaje mu nic innego jak zmyślać, że może. Opowiada więc bajdy o ideałach, które mu rzekomo przyświecają. Szczególnie natomiast rozdziera szaty nad niemożnością ustalenia sensu życia w ogóle.
Jeżeli zaś trudno sformułować ów sens, to może poszukać go w naturze? Jeden z amerykańskich naukowców zapisał nawet regułę, za pomocą której można ocenić efektywność rozpraszania energii. Wychodzi z niej, że najbardziej w tym względzie wydajne są istoty żywe. W tym zaś jako ludzie celujemy we wszechświecie. Ponieważ cała natura jest nakierowana na to, co nazywamy nadprodukcją, sensem życia by było rozpraszanie energii – wszak materia jest jej jakąś formą.
Idąc dalej tym tropem widać, że skoro sensem życia jest entropia, to populizm jest jego najważniejszym efektem. Bowiem to on daje receptę na szybkie marnotrawienie tego, co wbrew naturze latami gromadzili skrzętni idealiści, demokraci i inni tacy... “totalniacy”. Ba, tego co jeszcze mogą zgromadzić potomni.
Jeżeli zaś teraz my nie należymy w tym względzie do światowej czołówki, to nic nie jest prawdą, nie tylko sens życia, podawany przez moralistów. Utrzymywanie zaś, że konsumujemy nawet pożyczone dobra, bo jesteśmy patriotami, którzy zawsze wszystko poświęcają dla narodu, aby ów istniał wiecznie, to oczywiście czysta propaganda.
Ameryka dokonała wielu odkryć, czasem bolesnych dla świata, ale jednak celnych. A my jej daliśmy Kościuszkę i Pułaskiego, to i mamy moralne prawo korzystać z amerykańskich wynalazków.
A co?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza