Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 8 września 2019

Monetaryści

Bo kto ma dostemp do powiecza, ten ma wadzę [Fedorowicz].
Płoną stosy ze śmieciami, sprowadzanymi z zagranicy, zatruwając atmosferę tym wszystkim, przed czym ich wytwórcy (także w Nigerii!!!) pragną chronić swoją ziemię. Ta jednak zapewnia przynajmniej zachowanie nieczystości blisko ogniska zarazy. Kiedy się odpady spali, przenosi się je do medium najbardziej powszechnego i dającego truciznom największą mobilność.
Ilość importowanych rocznie śmieci podwoiła się od momentu wprowadzenia dobrej zmiany. Ich utylizacja wymaga infrastruktury, która u nas powstaje opornie i to nie tylko z powodów ekonomicznych. Każda spalarnia odpadów jest oprotestowywana już na poziomie przygotowania projektu. Nieuczciwi politycy stając na czele przeciwników jej budowy znajdują tu pole do łatwej i głośnej działalności “prospołecznej”. Wszyscy bowiem są za likwidacją nieczystości, ale gdzie indziej. I tak jest nie od teraz.
Budowa w XIX wieku kanalizacji w Warszawie była jeszcze długo potem obwieszana psami za rzekome dławienie rodzimego rolnictwa. Przedtem bowiem do miasta zmierzały furmanki z produktami spożywczymi, wywożąc z powrotem na wieś zawartość miejskich szamb ku pożytkowi mazowieckich kmieci, użyźniających nimi swoje uprawy. Po skanalizowaniu rzecz się skończyła a ani miasto nie umarło z głodu, ani rolnictwo nie zanikło. Ale o tym już ówcześni populiści nie pisali.
Dopóki mamy powietrze, dopóty pozostanie możliwość wprowadzania do niego smrodu. Trwa ono znacznie dłużej od lasów, które dostarczyły surowca, dzięki czemu obrót z zagranicą drewnem i jego wyrobami wzrósł w 2017 o 23,1% w stosunku do takiego samego przyrostu w 2015 o 3,9%. Ale na przykład skutki wojennej, rabunkowej gospodarki leśnej likwidowaliśmy aż do końca ubiegłego roku.
Jak tak dalej pójdzie, to ilość spalonych śmieci przewyższy ilość wykorzystywanych paliw kopalnych, które zatruwają nas smogiem, rocznie powodującym kilkadziesiąt tysięcy przedwczesnych zgonów. Zmaleje zaś powierzchnia lasów, odtwarzających jednak pożądaną zawartość tlenu w atmosferze.
Ale na razie są to powody do radości, bo dostęp do powietrza daje dutki, te zaś są warunkiem władzy, jak już wiemy. Poza tym popularna mądrość mówi, że od smrodu nikt nie umarł a “vox populi, vox dei”. Tylko od zawsze Polacy się modlili, aby Pan ich zachował od powietrza, ognia i wojny.
Ale to chyba nie byli ci prawdziwi Polacy.

1 komentarz:

  1. A dlaczego płona?Ano dlatego iz miejscowi wielokroć próbowali zwrócić uwagę miejscowych władz na ten problem.Ze im po domy sprowadzają ze śmieci ze zagraża.Bezskutecznie.A taki pożar spowodowany przez "nieznanych sprawców"/a czasami i samorzutnie nie można i tego wykluczyć/ zwraca uwagę na "śmierdzący problem". Redaktorów prasy ,radia i telewizji.I zaczynają się działania.Nawet tylko pozorne.No to się podpala powtórnie.By było skutecznie

    OdpowiedzUsuń

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.