Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 4 lipca 2014

Ruralizm

Rurociąg gazowy Nord Stream już pracuje, South Stream jest w fazie przygotowywania budowy. Oba odbierają nam korzyści wypływające z naszej pozycji geopolitycznej. Jesteśmy krajem równinnym, rozpostartym pomiędzy Bałtykiem a Karpatami, którym się najłatwiej wzdłuż linii wschód - zachód mogą przemieszczać wojska i najtaniej towary. Dzięki temu moglibyśmy w europejskiej polityce pełnić rolę języczka u wagi, gdybyśmy prowadzili zręczną politykę międzynarodową. Kiedy jednak przesadzaliśmy w żądaniach albo w ogóle stawaliśmy się nieprzewidywalni, Europa Zachodnia i Wschodnia łączyły się ze sobą bez naszego pośrednictwa, często naszym kosztem. 
Teraz się nie bardzo nas da siłą przyłączyć do Niemiec lub Rosji, bo już nie wypada. Trzeba pertraktować. A my się do tego raczej nie nadajemy, bo jesteśmy radykalni i raczej zero jedynkowi. Dlatego jesteśmy omijani. Zarówno w sprawie tranzytu jak ostatnio negocjacji w sprawie Ukrainy, dla której chyba chcieliśmy więcej niż ona była skłonna żądać. Ostatecznie rzecz z Rosjanami załatwili Niemcy i Francuzi.
 
Wróćmy jednakowoż do położenia geopolitycznego. Wielu jeszcze pamięta histeryczną kampanię, rozpętaną u nas przeciwko zainstalowaniu światłowodu, sterującego pompami pierwszej nitki rurociągu jamalskiego. Jacyś domorośli informatycy na podstawie przekroju kabli wyliczali, że za jego pośrednictwem będzie można przez nasze terytorium przesyłać dodatkowe informacje, bo jego przewodność miała być większa od potrzeb automatyki przesyłu. Wedle nich ani chybi ruscy sprzedawcy paliwa chcieli przeciwko nam knuć z jego zachodnimi nabywcami.
 
Równolegle wtedy biegła też akcja rolników, judzonych przez populistów do wykopywania spod swoich pól rurociągu naftowego „Przyjaźń”. Rzekomo położono go bez ich zgody lub się właśnie wycofali z zezwolenia udzielonego wcześniej. W związku z czym właściciel rur miał je sobie z ich gruntów zabrać. 
 
Potem wybuchła awantura o „pieremyczkę”, czyli dodatkowy kawał jamalskiego gazociągu, tak miał być przeprowadzony aby i Ukraina miała na swoim terytorium jego część. Bez tego się nie godziliśmy na budowę drugiej nitki przesyłu gazu przez Polskę. 
 
Nasi ówcześni „politycy” wyobrażali sobie pewnie klęczących u granic Niemców i Rosjan, bijących czołami aby nas przebłagać. Nic więc dziwnego, że zdecydowali się oni na realizację Nord Stream, który chociaż drogi w budowie i uciążliwy w eksploatacji daje Niemcom możność bezpośredniego kupowania w Rosji gazu a nam odbiera kilka miliardów dolarów rocznie za tranzyt. 
 
Kiedy zaś zaczęliśmy budować unijne przymierze, skierowane przeciwko uzależnianiu się od rosyjskich paliw, Moskale zaczęli ze wspólnego frontu wyłuskiwać pojedyncze państwa, kusząc ich rządy korzyściami z zakupu syberyjskiego metanu, przesyłanego drugim podmorskim rurociągiem, South Stream. I, jak wczoraj ujawniono Węgry się znalazły pośród państw stawiających najsłabszy opór rosyjskim  umizgom. I to wbrew stanowisku urobionej przez nas Unii Europejskiej i temu żeśmy bratanki a i Budapeszt zamierzaliśmy do Warszawy przenosić.
 
Kto na tym zyskuje? Nikt. Tracą bowiem wszyscy. Moskale, bo sprzedają mniej gazu niżby mogli, my, bo nas omija zapłata za tranzyt, wszyscy odbiorcy bo w cenie gazu mają koszta przekraczania mórz, gór i rzek znacznie większych od poczciwej Wisły. Powodem zaś jest patriotyczna gospodarka, którą w tym akurat ciągu zaczęła prowadzić Rosja a zaraz za nią Polska i w końcu wszyscy zainteresowani. Skażenie gospodarki rozprzestrzenia się niczym morowe powietrze, wzdłuż dróg handlowych.
 
I póki się handel nie wyzwoli z okowów polityki, będziemy mieli taki stan. Bo patriotyczna gospodarka, taka jak czasem na ojcowej zagrodzie, ordynowana swej ekonomii przez populistyczne rządy uderza przede wszystkim w państwa, które się biorą na lep plemiennych bzdur. Aliści w ich handlowych kontrahentów bije również. 
 
Dlatego też kapitał omija patriotycznie motywowanych przedsiębiorców. Wraz z zyskami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.