Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 29 stycznia 2019

Wysyp

Chwalą się, że udowadniają, jakoby nie było świętych krów, a tolerowali istnienie firmy lobbingowej, oferującej biznesmenom za pięćdziesiąt tysięcy złotych - jak to ujął A. Zandberg - kwartalny dostęp do ucha  dygnitarzy z kluczowych dla bezpieczeństwa urzędów i spółek zbrojeniowych. Rzecz jest horrendalna, ale i inspiruje polityków opozycji do insynuowania władzom chęci przykrycia afery KNF.
Wedle niektórych wypowiedzi mediów chodzi tu raczej o zapobieżenie promowaniu nowej partii. Podobno zajmuje się tym Antoni Macierewicz, który w tym celu ma jeździć po Polsce. Rzecz by zatem świadczyła o przejściu wewnętrznej wojny w biało-czerwonej drużynie w fazę nie tylko ostrą, ale i jawną.
Jeżeli oficjalna propaganda rzeczywiście jest sterowana centralnie, jak to w odniesieniu do telewizji stwierdził Piotr Owczarski, to wczorajsze przesłuchanie ministra Rostowskiego przez komisję vatowską również nosi znamiona próby przykrycia rewelacji, od których się rozpoczął tydzień.
Policja analizuje materiały z demonstracji narodowców, która się odbyła przed historycznym obozem w 74. rocznicę uwolnienia więźniów Auschwitz. Mogło tam dochodzić do eksponowania nienawiści. Padło bowiem oskarżenie o jakiś żydowski najazd na Polskę. Rzecz się nadaje raczej do badania przez specjalistów od purnonsensu, ale chyba wdrożono rzeczone dochodzenie, ponieważ ostatnio absurdy znajdują u nas posłuch.
Rolnicy protestują, bo nie są w stanie konkurować z dostawcami jadła z zagranicy. Nasz rząd ich bowiem przymusza do fitosanitarnego sprawdzania ziemniaków i badania tuczników z krótkim terminem wartości. Blokują więc drogi i zapowiadają powstanie chłopskie. Jadą też do prezydenta, którego z góry mianowali obrońcą polskiego chłopa. Mają wzorce. Przecież podobnie mają działać różne zawierzenia jednostek administracyjnych, czy państwowych zakładów pracy.
Ze spiskowego schematu wyłamuje się informacja wrocławskiego wydania Gazety Wyborczej. Wedle niego chrześniak wysoko ustawionej osoby również próbował ustawiać, ale przetargi. Tu jednak policja nie będzie chyba czynna, bo zwolniono z pracy, nie, nie chrześniaka, ale tego co rzecz zgłosił.
Wszystko zaś przykrywają kolejne taśmy, z których wynika nie tylko rezygnacja z budowy przez PiS w Warszawie K-Towers, dwóch bliźniaczych wieżowców, ale też spór z austriackim przedsiębiorcą, któremu partia nie chce zapłacić za wykonane prace wstępne i zwrócić poniesione koszta.
Każda zakulisowa intryga jest bardziej zawiła chociażby od sformułowania wymagań epigonów Samoobrony. Wymagałaby bowiem zawiłej koordynacji. Przecież jedynie data odbicia Auschwitz pozostawała w tej układance elementem nienaruszalnym. Albo zatem nasi intryganci się okazali nad wyraz dobrymi organizatorami, albo jak zwykle w takich razach zadziałał przypadek.
Druga możliwość wydaje się dużo bardziej prawdopodobna. W końcu wiadomo jaką opinię mają u nas politycy i komu sprzyja szczęście.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza