Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 31 stycznia 2019

Jacięniemogilność

Prezes stanął w fatalnej pozycji. Po pierwsze zlecenie realizacji K-Towers od podmiotu, którym jak się okazuje Jarosław Kaczyński zarządzał chyba z głosem ostatecznym, otrzymała austriacka firma. Wprawdzie należąca do małżonka jego krewnej, ale zagraniczna. Zlecanie zaś prac obcym stoi w jaskrawej sprzeczności z propagandą dobrej zmiany. Przecież nasze jest najlepsze.
Po drugie, jak wynika ze słów mecenasa Dubois, umowę zawarto ustnie. W jej wyniku Austriacy powołali w Polsce swoją ekspozyturę, zebrali opinie prawne, rozpoczęli prace projektowe i kiedy się okazało, że PiS w Warszawie przegra wybory usłyszeli, iż wszystko na nic. Poprosili tedy o zwrot kosztów i należności za wykonane prace. Wówczas Prezes wskazał podmiot, który powinien otrzymać fakturę, ale ów był niewypłacalny. “Srebrna” bowiem, rzeczywisty inwestor, nie przekazała mu środków. Ze słów Romana Giertycha wynika, że ostatecznie "Srebrna" otrzymała jednak rachunek.
Wydaje się więc, że po zaniechaniu budowy obawiano się zapłacić za niepotrzebne już opracowania. Uważano może, że narazi to zarząd na zarzut wyprowadzania pieniędzy ze spółki. Dlatego zachęcano Austriaków do ubiegania się o należność w sądzie. Wyrok by był dupokrytką, pożądaną przez każdego biurokratę. Wszak z powodu jej braku właśnie oraz przez powoływanie się na protekcję dokonały się niedawne zatrzymania i areszty – za jednego z obwinianych poręczył sam ojciec Rydzyk, bezowocnie.
W ogóle jest nie najlepiej, bowiem nawet jak Prezes wygra spór o zapłatę, to źle na tym wyjdzie. Ktoś ubiegający się o nienależną gratyfikację wystawia fatalne świadectwo swojej moralności. A to przecież jego rodzina. Jak propaganda dobrej zmiany traktuje źle skoligaconych polityków, nie ma co wspominać.
W tej sytuacji nie pozostało wspaniałozmieńcom nic innego, jak obracanie całej sprawy w kpinę. Trudno więc nie powiązać tego z poczuciem humoru, na które się powołuje pani Kopcińska, zresztą bez specjalnego związku z problemem, ale silnym z erystyką wspominając, że mowa tu o szefie partii, która skutecznie zmienia Polskę. W każdym razie jedni go w Sejmie witają oklaskami, drudzy okrzykami “deweloper”. Bo jak na swoim blogu pisze Starszy, dzięki taśmom każdy robotnik widzi, kto zlecił robotę i nie zapłacił. Poparcie więc klasy robotniczej PiS ma raczej z głowy.
Zaiste więc skutecznie Prezes zmienia, może nie tak, jak by chciał, ale zmienia. Ja cię nie mogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.