Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 8 lipca 2019

Ogląd

— Ten kraj wrócił do ustroju sprzed 1989 roku — pisze o nas w Financial Times Martin Miszerak, jeden z amerykańskich doradców rządu Tadeusza Mazowieckiego. Dowód przedstawia też NBC News przypominając praktyki z czasów komunizmu, kiedy to z prowincji dowożono ludzi autobusami, aby ci licznie witali radzieckich przywódców. Teraz każdy działacz dobrej zmiany może zaprosić 50 osób na powitanie Donalda Trumpa i partia pokryje koszta wynajmu dla nich autobusu.
Często słyszymy, że dobra zmiana to nie komuna i porównywanie jej do władz z tamtego okresu to tendencyjna propaganda. To dobre dla tych, którzy tamtego czasu nie pamiętają. Podstawowe cechy realsocjalizmu to kierownicza rola jedynie słusznej partii, hierarchiczna struktura władzy i podrzędna rola finansów. Z tym wszystkim mamy do czynienia. Dodatkowo widać to w zakresie obsadzania kluczowych stanowisk.
— Doprowadzili do zwolnienia najbardziej szanowanych prezesów banków, zastępując ich ludźmi wiernymi partii. A kto dostał lukratywną posadę w największej polskiej firmie ubezpieczeniowej? Koleżanka pani premier, dyrektor małomiasteczkowej kliniki zdrowia — pisze Martin Miszerak. Jak się to i cały pisiewiczyzm ma do nakazów Międzynarodowego Kodeksu Funkcjonariuszy Publicznych, nakazującego między innymi praworządność, przejrzystość i uczciwość a przyjętego przez Polskę, widać gołym okiem.
Jest jeszcze jedna cecha wzięta z przeszłości: nachalna i kłamliwa propaganda. Mieliśmy zapewnienia o naprawie służby zdrowia, oświaty, sądownictwa a mamy bałagan we wszystkich tych dziedzinach i kolejne zapewnienia, że od teraz to wszystko ruszy z kopyta. Wszystko zaś w akompaniamencie zachwytów nad rzekomymi sukcesami.
Szczególnie komicznie obecna propaganda sukcesu brzmi w zestawieniu z owocami zdobywania podmiotowości w Unii. Mamy w jej instytucjach mniej przedstawicieli od państw bałkańskich, które doświadczyły jeszcze bardziej od nas dramatycznej przeszłości i w konsekwencji tamte narody dręczą traumy większe od naszych.
Ale dobrozmieńcy spodziewają się dalszych sukcesów. „Jeżeli będziemy potrafili skutecznie i sprawnie zaproponować w Parlamencie Europejskim różnego rodzaju dobre rozwiązania np. społeczne, takie jak wprowadziliśmy w Polsce, to ta kadencja Parlamentu Europejskiego może się zakończyć sukcesem. Przed Unią Europejską jest duża szansa” — tak mówi w Polskim Radiu — niezależnym medium — nowa europosłanka PiS-u byłemu europosłowi, również z PiS-u, któremu pozwolono tam wystąpić w roli dziennikarza.
Nic więc dziwnego, że rzecz wychodzi poza granice państwa i Zachód coraz bardziej się zaczyna od nas odsuwać. Jak pisze Martin Miszerak Polska już nie jest okay. Na ochotnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.