Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 1 lipca 2019

Przegrupowania

Robert Biedroń, jak powiada, otworzył kolejne drzwi. Podejmie rozmowy z Koalicją Europejską, aby razem przystąpić do wyborów. Rozważy jeszcze, czy wiązać ze sobą partyjki lewicowe, czy iść samodzielnie, ale już nie wyklucza aliansu, od którego się odżegnywał. Ta decyzja porządkuje scenę polityczną wedle stosunku do liberalnego państwa, bo równolegle PSL oświadcza, że nie przystąpi do porozumienia, w którym udział bierze Wiosna.
Rzecz jest zrozumiała. PSL-owski elektorat ma preferencje, które od pewnego czasu głosi PiS. Aby się o tym przekonać, wystarczy posłuchać tego, co zawsze mówił Eugeniusz Kłopotek. Jeżeli więc ludowcy się teraz zwiążą z ugrupowaniami liberalnymi, ich formacja może dużo stracić.
Utrzymanie wszystkich PiS-owskich plusów jest oczywiste. Liberalne pomysły są u nas nowe po dobrozmiennym zamordyzmie. Takie zawsze kuszą. W tej sytuacji PiS nie ma alternatywy dla uczynienia przedmiotem politycznego sporu spraw związanych z tolerancją dla środowisk LGBT. Wszelkie zatem antygejowskie fobie zostaną przypomniane. Również hasło “ręce precz od naszych dzieci” wypłynie na powierzchnię.
Ono wprawdzie dwuznacznie brzmi w kontekście z podnoszoną przez antyklerykałów pedofilią wśród duchownych, którą w propagandzie PiS-u odpierano nazywając atakiem na Kościół, ale zawsze budzi emocje. Natomiast rzekome żądanie zwrotu mienia pożydowskiego, eksploatowane w kampanii do wyborów europejskich straciło już chyba siłę przekonywania.
Wydaje się więc, że  Koalicja Europejska, rozszerzona o Wiosnę stanie w obliczu oskarżenia nie tyle o antyklerykalizm, którego się wcześniej wystrzegała kosztem odseparowania się biedroniowców, co o liberalny stosunek do seksualnych odmienności. Tu jednak jej straty może odzyskać PSL, ratując swoje poparcie przed cynicznym populizmem dobrej zmiany.
Z tego co się dzieje można wnosić, że PSL wyrasta na głównego współzawodnika PiS-u o łaski żelaznego elektoratu uważającego się za konserwatywny. Kiedyś Samoobrona, spełniająca podobną rolę została przez PiS skonsumowana. Trudno więc o powtórkę. Ludowcy nie są idiotami.
PSL też nie musi stracić poparcia z powodu powiązań z Koalicją. Jak podpowiada Dominika Wielowieyska, ludowcy mogą spokojnie oświadczyć, że przystąpienie później do jej rządu stanowi gwarancję zablokowania legalizacji małżeństw homoseksualnych. I tak dobra zmiana polegnie od własnej broni.
Nic w tym wszystkim dziwnego. Wybory już za progiem. Czas więc na uporządkowanie się sceny politycznej był najwyższy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.