Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 13 lipca 2019

Plewy

Po osiągnięciu pewnego wieku wiadomo każdemu, że osobnik o wiedzy i powierzchowności pokątnego sprzedawcy salcesonu nie sprawdzi się jako minister. No, najwyżej jako potakiewicz. Ale rozwój informatyki umożliwił posiadanie takiej wiedzy każdemu, kto zdobędzie dostęp do archiwów administratorów przeglądarek internetowych czy mediów społecznościowych. Niezależnie od wieku.
Rzecz jest niezwykle prosta. Wystarczy rozwiązać równanie tablicowe typu ax=b. Kiedy pod jego symbole podstawi się odpowiednio liczne zbiory, uzyskuje się dokładną charakterystykę nie tylko grup społecznych, ale nawet poszczególnych obywateli. To od dawna znany algorytm stosowany w badaniach statystycznych, określający współzależność dowolnych zjawisk.
Rzecz jest tym bardziej dokładna, im więcej do niej wprowadzono informacji. A te internetowe można już liczyć w miliardy. Problem więc tkwi nie w poszukiwaniu metody, a w technicznej możliwości wykorzystania szansy na poznanie nastrojów społecznych i na manipulowanie nimi.
Rzecz uderza w naszą wolność osobistą. Okazuje się bowiem, że nasze wybory są determinowane przez warunki, w jakich są podejmowane. Te zaś zależą od tego, jak je postrzegamy. Nasza więc wiara określa naszą prawdę i jej poznanie pozwala na tworzenie złudzeń, które przesądzą o naszym wyborze, a nie jakaś tam wolna wola.
Przedtem więc starcy mieli mądrość wynikłą z doświadczenia, teraz zaś mogą ją osiągnąć posiadacze danych i właściciele szybkich komputerów. Powszechnie zaś dysponują nią już cwaniacy, którzy pierwsi dostrzegli możliwości statystyki i potrafią podać receptę na powiększenie sprzedaży skarpetek z dziurą lub innych odchudzających kebabów albo wybór oczywistego głąba na ministra.
Na razie jeszcze jesteśmy skazani na tradycyjne metody kształtowania nastrojów społecznych. Monopol informacyjny pozwala w dużej mierze przekonywać “głupi polski lud” do tego, że “czarne nie jest czarne a białe nie jest białe”. Stąd próby renacjonalizacji mediów i wspieranie narodowego katolicyzmu. Niebawem jednak będziemy się chyba musieli zmierzyć z bardziej skutecznymi metodami politycznej manipulacji.
Prawdą bowiem jest to, w co się wierzy. Doświadczenie zaś wcale nie jest potrzebne do skutecznego kształtowania naszych poglądów. Wiarę można nam zaimplementować bez naszej wiedzy i woli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.