Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 27 marca 2018

Marża

Gdzie są kopalnie mądrości? Zazwyczaj tam, gdzie ją pogrzebano. [S. Lec]
Znana antyaborcjonistka jest w radzie nadzorczej państwowej spółki. Jeżeli ma stosowne kwalifikacje, nie ma w tym niczego złego. Aliści powinni tam zasiadać ludzie z dużym doświadczeniem w kierowaniu przedsiębiorstwem. Z wieku rzeczonej pani wynika, że nie bardzo się może nim pochwalić. Może więc ma wysokie kwalifikacje, bo dobra znajomość teorii też się przydaje w kolegialnych ciałach zarządczych. Nie wiadomo.
Wiadomo za to, że znakomicie opanowała sztukę przerywania wypowiedzi adwersarzom, zakrzykiwania ich i  swobodnie żongluje nie tylko nowymi znaczeniami słów, ale też nowomową w ogóle. To oczywiście się przydaje w dyskusjach rajców, ale bynajmniej nie do merytorycznych rozważań. Biznes przecież to zimna kalkulacja. Z niej zaś również wynika, że się nie płaci tam za głoszenie absurdów, a do tego służy nowomowa.
Jeżeli więc brać wymienione zastrzeżenia pod uwagę, to rzeczona członkini rady musi być przydatna w tej dziedzinie, która jej mocodawcom i właścicielom państwowej spółki przynosi profity w innym miejscu. Tylko wtedy rzecz się kłóci z zasadami jedności miejsca powstawania kosztu i przychodu. W rezultacie ich rozdziału nie można prawidłowo ocenić ani zakładów, w których są zatrudniani pracownicy wykonujący pracę na rzecz kogo innego, ani instytucji odnoszących korzyści z tego, że ich pracowników opłaca kto inny.
Efektywność kosztowa to rzecz, która powinna interesować właścicieli wszystkich instytucji prowadzących działalność publiczną, zwłaszcza powinna leżeć na sercu ich zarządcom. Nie można panować nad  przedsięwzięciami, jeżeli się nie jest w stanie ocenić ich opłacalności. Jeżeli więc do niepewności powodowanej przez rynek, politykę, konkurencję wprowadza się element przypadku, wynikły z beztroski reprezentantów właścicieli, to dają oni świadectwo temu, że się nie nadają do sprawowania swej roli.
Rezultatem zaś lekceważenia w polityce zasad zarządzania są porażki władzy, które na różne sposoby zestawia Internet. Przeciwko temu się nie da argumentować. Ujawnianie więc przypadków ignorowania fachowości najsilniej godzi w rządzącą ekipę. Dopiero potem w kolejności przynoszenia jej szkód jest nieustanne rozważanie “wyższości jednych świąt nad drugimi”, co właśnie pochłania ją w znacznym stopniu.
Nic zatem dziwnego, że rząd Donalda Tuska jest najwyżej oceniany spośród wszystkich ekip, które do tej pory sprawowały władzę. Nepotyzm i ideologia się najwyraźniej nie opłacają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.