Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Mądrale

Francuzi głosowali. Z jednej strony na przyjaciółkę Putina – mówcie mi madame Frexit, z drugiej na socjalistycznego ministra, który się na użytek wyborów stał liberałem. Pani Le Pen zapowiada zmniejszenie podatków dla małych firm, czterodniowy tydzień pracy, wydalenie nielegalnych imigrantów, walkę z islamem i referendum w sprawie dalszego trwania w Unii. To ostatnie dokładnie tak, jak lewacy, dodatkowo chcący odbierania wszystkich zarobków bogaczom. Jej liberalny konkurent obiecuje twarde reformy, ale zachowa przywileje socjalne, czyli zwyczajnie łudzi.
Jak zaś wygląda przedwyborcza propaganda pokazała premier Wielkiej Brytanii, pani May, która w obliczu kolejnych wyborów opowiada się za twardym Brexitem, rezygnacją z dostępu do unijnego rynku, zamknięciem granic dla imigrantów i wydaleniem tych, którzy już są w jej kraju. Rzecz się jaskrawo kłóci z poprzednimi zapowiedziami, szczególnie tymi, które rzekomo uzyskał nasz polityk, przekonany, że się z panią premier porozumie po polsku.
Czy Putinowi się bardziej opłaci dalej rozbijać Unię przez Frexit, czy raczej pozostawić w niej konia trojańskiego, trudno powiedzieć. Otwarcie bowiem granic dla Ukraińców stwarza mu możliwość spowodowania drugiej fali imigracji do Unii, tym razem przez Ukrainę i Polskę. Wystarczy rozpętać w Rosji antyislamską hecę. Nie będzie więc musiał specjalnie się wysilać, kiedy tylko równolegle spotęguje zamieszanie na ukraińsko - rosyjskiej granicy. W takim przypadku wyjście Francji z UE nie byłoby konieczne dla sprowadzania na Unię kłopotów.
O wszystkim zadecyduje druga tura francuskich wyborów. Tak czy owak trudno żabojadom zazdrościć. Niezależnie od wyników mają raczej gospodarczy regres jak w banku. My zaś musimy się chyba przygotować na obronę granicy przed zalewem uciekinierów z ...Ukrainy. Czyli antycypowali rzecz nasi politycy, od dawna zapewniający w Brukseli, że już u siebie mamy milion uchodźców stamtąd.
I kto im teraz zarzuci brak wizji?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza