Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 1 lutego 2019

Drogowskazy

Portal Crowmedia.pl przytacza definicję siedziby spółki zamieszczoną w rozporządzeniu Rady Unii Europejskiej. “Jest to miejsce, w którym są wykonywane funkcje naczelnego zarządu przedsiębiorstwa. W celu jego ustalenia uwzględnia się miejsce, w którym zapadają istotne decyzje dotyczące ogólnego zarządzania przedsiębiorstwem, adres zarejestrowanej siedziby przedsiębiorstwa i miejsce posiedzeń zarządu przedsiębiorstwa”. Istotną decyzją jest przecież to, czy zapłacić wielomilionową należność, czy raczej nie.
Jeżeli więc trzymać się tej definicji, można podejrzewać, że w wyniku ujawnienia kolejnej serii nagrań mamy chyba wiedzę o pogwałceniu zasad sprawowania mandatu poselskiego i definicji partii politycznej. Nie wolno im bowiem prowadzić działalności gospodarczej, a z nagranych tekstów i miejsca dokonania nagrania wynika, że ów zakaz nie był chyba przestrzegany. Takie wnioski wyciągnęła Platforma Obywatelska i ma nadzieję, że organa ścigania podzielą tę wątpliwość tudzież wdrożą stosowne postępowanie. PiS zażądał przeprosin za pomówienia.
Nasi śledczy, którzy zatrzymując dawnych współpracowników posła Macierewicza udowodnili, że nie ma dla nich świętych krów, pogłębiają swoje zaangażowanie. Wyrazem tego jest ich wniosek o uchylenie immunitetu parlamentarzyście opozycji, który iście konserwatywny temperament wniósł do liberalnego ugrupowania, a lewicowego wedle swoich prawicowych kolegów z dawnej partii. Stamtąd gromił wspaniałą zmianę słowami, które nie odbiegały daleko od porównań, które jego obecni koledzy z opozycji mogli usłyszeć od wyrazicieli rządzącej partii. Miał on biznesmenom załatwiać intratne zlecenia za usługi seksualne, świadczone na ich koszt rzeczonemu posłowi przez panie lekkich obyczajów. I to dwadzieścia dziewięć razy! Rzecz wyjaśniła CBA w latach 2013 - 2015 i przekazała wtedy prokuraturze. Teraz ją dopiero wydobyto z archiwów. Poseł zaprzecza.
Tymczasem okazuje się, że Polska nie jest jednak izolowana przez zagraniczne publikatory. Dowodzi tego fakt, że Der Spiegel poświęca uwagę naszym pracownikom w Brukseli, wśród których odnalazł wielu dobrze urodzonych. Dobrze, to znaczy w rodzinach elity wspaniałej zmiany. Nie świadczyłoby to najgorzej o zdolnościach zarówno rodziców jak i progenitury. Przecież bez powodu nie zostaje się unijnym urzędnikiem. Zresztą expressis verbis niedawno mówiła o tym bodaj pani premier Szydło.
Rzecz zatem jak zwykle ma dwie strony medalu. Wczorajsze doniesienia prezentują to wyraźnie. Znowu więc wyborcy będą mieli co rozważać. Tyle tylko, że ewentualne doradztwo w tym względzie ze strony polityków lub partii bezpośrednio uczestniczących w zdarzeniach nie ma wielkiego sensu. Nie można przecież być sędzią we własnej sprawie.
Ciekawe więc, co się z tego galimatiasu ostanie? Jest cała paleta możliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz