Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 23 lutego 2019

Szanse

Systemy autorytarne nie są w stanie się modernizować. Profesor Mikołejko zwraca w tym kontekście uwagę na fakt, że Leonid Breżniew, najpotężniejszy swego czasu człowiek na kuli ziemskiej skarżył się, że jest w stanie wyegzekwować tylko 30% swoich decyzji. W przeciwieństwie zaś do wielu współczesnych polityków, sięgających po nieograniczoną władzę dysponował aparatem znacznie skuteczniejszym i zwolnionym z wszelkich ograniczeń.
Apologeci Edwarda Gierka nadal uważają, że był on wielkim politykiem i jego metody budowania drugiej Polski były właściwe. Na przeszkodzie stanął mu moczarowsko usposobiony aparat, który wespół z Moskwą odsunął go od władzy. Sygnałem alarmowym dla wrogów I sekretarza miała być skuteczna spłata kredytu zaciągniętego na Fiata 126p i dalsze pożyczki, zaciągane na podobnych zasadach. Postarano się więc o zakłócenie tego procesu i Gierek przegrał. Takie tłumaczenie potwierdza wątpliwości profesora Mikołejki. Żaden dyktator nie ma wielkich szans na samodzielną władzę.
Obserwujemy to zresztą obecnie. Przecież seryjne afery dobrej zmiany idą przeciwko intencjom jej szefa. On sobie może wyobraża, że Lenin miał rację stwierdzając, iż o wszystkim decydują kadry. One rzeczywiście zawsze decydują, ale o własnym interesie. Kiedy można sprawować władzę bez ograniczeń, jej funkcjonariusze odnajdują w tym przede wszystkim szansę na ukrócenie swojej konkurencji i ukrycie własnych słabości. Otwiera to drogę do intryg, które się wreszcie muszą ujawnić. Następuje to lawinowo, prowadząc do krachu.
Po wybuchu afer jest już bardzo trudno opanować sytuację, bo władca staje się w znacznej mierze zakładnikiem swoich totumfackich. Ci więc zależnie od swego interesu albo go wesprą w jego usiłowaniach poprawy, albo obalą, kiedy dostrzegą, że naprawa im zagraża. Wsparcie zaś władcy niczego nie zmienia, bo dalej nie prawo, ale kadry, czyli nieformalne związki decydują o tym co dobre, a co złe. I dla kogo. Poddani zaś otrzymują wtedy jakieś ochłapy pomieszane z powiększoną dawką terroru.
Wszystkie niedemokratyczne władze rozpadały się w momencie, kiedy się zaczynały naprawiać. Zawsze poczynania reformatorów były zbyt ostrożne w stosunku do oczekiwań i zawsze reakcja zwolenników zmian była nadmierna. Często też ich gorączkowość prowadziła do restauracji poprzednich systemów i nasilenia ich właściwości, ale już pod innym kierownictwem.
Przeciwko nieprawidłowościom rządów wymyślono jawność, podział i decentralizację władzy. Żaden autokrata się na to nie zdecyduje. Trudno więc nie podzielać sceptycyzmu profesora Mikołejki także w sprawie szans naprawy rządów naszych ideologów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.