Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 14 lutego 2019

Kresy

To wygląda tak: najpierw się ogłasza, że budowa "taśmowych" wieżowców była prowadzona z inicjatywy pana Birgfellnera, potem Wyborcza pokazuje upoważnienie dla Austriaka do prowadzenia budowy K-Towers, podpisane przez wszystkich zarządców ...Srebrnej. Najpierw dygnitarz zapewnia, że nigdy, przenigdy nie zalecał aby wystrzelano dziki, potem media prezentują materiał wskazujący, że wręcz przeciwnie.
To i wiele innych przypadków sugeruje, że albo kierownicze gremia dobrej zmiany są dotknięte jakąś dziwną amnezją, albo panuje w nich przekonanie, iż trapi ona suwerena.
Widać też od razu, jak pomocne jest tło dla obecnie prowadzonej polityki. Kiedy częstotliwość kłamstw podnosi się do niespotykanych dotąd wyżyn, każde następne ginie w zamęcie spowodowanym przez poprzednie. Razi więc coraz mniej. Tyle tylko, że rosnące zagęszczenie sprzecznych enuncjacji, opuszczającymi te same usta bardzo skraca czas pomiędzy przeciwnymi doniesieniami.
Rzecz implikuje zatem ubóstwo retoryki, wykorzystywanej przez polityków do zwalczania demaskatorów nieprawdziwych informacji. Z powodu nazbyt licznie serwowanych kłamstw nie bardzo się udaje na poczekaniu wymyślić stosowną liczbę określeń obelżywych wobec argumentacji tych, którzy by się odważyli ujawniać konfabulacje.
W kontekście afery taśmowej mamy więc jedynie pogardliwego “kapiszona”, powtarzanego przez wszystkich wyrazicieli dobrej zmiany. O ile w ustach mniej lotnych z nich to słowo brzmi naturalnie, prochu przecież i tak nie wymyślą, o tyle dziwi, wypowiadane przez wierchuszkę. Pewnie dlatego tam się dodaje przymiotnik: zmokły.
Chociaż przedwczoraj mieliśmy też próbkę wyolbrzymienia problemu, zamiast wyszydzania. Kiedy posłanka opozycji wspomniała o sędziach dublerach, została oskarżona o zaszczucie na śmierć takim określeniem dwóch członków Trybunału Konstytucyjnego, którzy zmarli od czasu zaprzysiężenia ich przez prezydenta. Czyli jawią się również nowe sposoby serwowania nieprawd. Te jednak zanadto jeszcze wyprzedzają aktualny poziomu absurdu. Na razie więc budzą sprzeciw nawet wśród wyrazicieli dobrej zmiany.
Widać jednak wyraźny trend rosnący i to przyspieszający głoszenie bzdur. W miarę upływu czasu coraz prędzej zmierza do nieskończoności. Ludzie obeznani z matematyką określają go eksponencjalnym. Zawsze taki rozwój wypadków poprzedza załamanie zjawiska. Nie da się przecież nieskończenie kłamać.
Blisko więc, już coraz bliżej końca dobrej zmiany. Mamy dowód matematyczny. Zresztą nie trzeba aż tak. Gerald Birgfellner wystąpi o 40 milionów odszkodowania. To więcej niż wartość Srebrnej. Przejmie więc spółkę wraz z nieruchomościami. Adwokaci nie omieszkają wystąpić z wnioskiem o natychmiastowe zabezpieczenie majątku pozwanego. Skończy się przewaga nad konkurentami. Bo kiedy nie ma się miedzi, to się na ... właśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.