Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 6 kwietnia 2019

Reminiscencje

— Co się zbiera w czasie nieurodzaju? Egzekutywa — tak sobie opowiadali Polacy w czasie komuny. Trudno się oprzeć skojarzeniu z tym dowcipem, kiedy się czyta, że w przededniu strajku nauczycieli nieobecna na negocjacjach z nimi minister edukacji pracowała nad porozumieniem o kwalifikacjach nauczycieli religii. I ma sukces, w przeciwieństwie do pani wicepremier, nie radzącej sobie z nauczycielami. Podpisała porozumienie.
Jego wagę osłabia nieco głos Karoliny Elbanowskiej. To ta pani, która uratowała sześciolatki przed szkolną edukacją. Teraz milczała, mimo że przedtem także dobro nauczycieli miała na względzie, ratując ich przed obowiązkiem nauczania przedszkolaków, którzy się jakoby do tego organicznie nie nadają. Teraz stwierdziła nie tylko, że żądanie 1000-złotowej podwyżki dla wszystkich pedagogów jest socjalistyczne, ale dodała, że nie można do siebie porównać trudu wuefisty i polonisty.
Jeżeli tak, to wedle powszechnej opinii katecheta też chyba nie ma w szkole trudnego zadania. To by deprecjonowało rzeczony wysiłek pani minister. Aliści pojawiła się niedawno przetłumaczona na polski język praca anglikańskiego biskupa i uzdrowiciela z Ghany, Daga Hewarda-Millsa, pod barokowym tytułem: “Dlaczego chrześcijanie, którzy nie oddają dziesięcin, stają się biedni ...i w jaki sposób chrześcijanie oddający dziesięciny mogą stać się bogaci”.
Wynika z tego, że trud katechety nie jest łatwy, dotyka bowiem także zagadnień świeckich, nawet ekonomii. Widać więc, że pani minister skutecznie zajmuje się najważniejszymi sprawami dla edukacji i chyba to właśnie podniesie w swojej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.
Czyli skojarzenie z egzekutywą nie ma w naszym wypadku wielkiego sensu. Chyba że się porówna skutki jej posiedzeń z negocjacjami przedstrajkowymi, ale to już zupełnie inna sprawa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza