Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 28 kwietnia 2019

Trojaki

Symetryści, czyli głosiciele nieprawości POPiS-u, który ich zdaniem nieprzerwanie od 1989 roku rządzi Polską, wymieniając się co pewien czas ekipami są wielce egzotyczną frakcją naszej sceny politycznej. Jeszcze na początku bieżącego stulecia próbowano rzecz uporządkować. Powstawały trzecie siły. Na przykład zapomniana już Unia Pracy. Niestety przystąpiła do koalicji z SLD, dając jej najzabawniejszych ministrów. Wtedy też Ryszard Bugaj opuścił szeregi Unii, przystępując do ekipy prezydenta Kaczyńskiego. Dał w ten sposób przykład kolejnym zwolennikom symetryzmu.
Równolegle powstała Samoobrona, która dzięki blokowaniu dróg wyraźniej się chyba zaznaczyła na scenie politycznej. Ona też PiS-owi jako koalicjant przysporzyła wielu wielce egzotycznych postaci. Między innymi panią minister, która zainstalowała kuchnię obok swego gabinetu, nie mogła bowiem zrezygnować z codziennych zajęć, do których była nawykła. Należąca do tego kierunku Liga Polskich Rodzin też jako PiS-owski koalicjant nie pozostawała w tyle, specjalizując się wszakże w dewocyjnych ekstrawagancjach.
Potem było typowo. PiS połknął Samoobronę i LPR przejmując ich retorykę. SLD się przeobraził we własną karykaturę. Symetryzm więc przestał budować zaplecze partii lewicowych. Zaczął tworzyć własne. Jak zwykle u nas powstało wiele jego odmian. Ponieważ zawsze symetryści uważali się za trybunów ludu, musieli zdobyć jego poparcie.
Lud jednak ma swoje dziwactwa. Dlatego na przykład nie bardzo znajdowały jego zainteresowanie uczone wywody nowych lewic, przyjmujących różne nazwy. Szczególnie kiedy prezentowały antyklerykalizm. Dlatego też eksperyment Janusza Palikota okazał się niewypałem. Podobnie jak kuleją próby Adriana Zandberga. Nie dziwi też w tym kontekście malejąca popularność Wiosny, chociaż akurat jej poczynania mimochcąc silnie wspiera część kleru, prezentując fundamentalizm.
Sukcesem na razie okazał się pomysł Pawła Kukiza, który stworzywszy miejską odmianę Samoobrony stawia państwu żądania w imieniu wszystkich jego mniemanych wierzycieli, od szowinistów po osieroconych komunistów. Zmusza to politykującego rockendrolowca do zaprzeczania sobie samemu kilkakrotnie w jednym zdaniu, ale przecież w wypowiedziach populistów nigdy nie ma logiki. Dlatego są popularni. Wszak filozofów jest niewielu w każdej społeczności, ich odwrotności bez liku.
Jedno w tym wszystkim jest pocieszające. Symetryści ograniczają poparcie dla PiS-u, który od technokratyczno antykomunistycznych pozycji PC stoczył się na dewocyjno populistyczne. Tak rzecz traktując trzeba sobie uprzytomnić, że w przyrodzie od zawsze istnieją mechanizmy usuwające wynaturzenia poprzez doprowadzanie ich do absurdu.
Czyli znowu nic nowego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz