Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Znaki

Wolność, to przede wszystkim możność wypowiadania odrębnego zdania. Przyzwoitość nakazuje taką postawę uszanować, a to się wyraża zaniechaniem nacisku na wyraziciela nie akceptowanej opinii.
Rzecz jednak nie wyklucza dyskusji, nade wszystko zaś argumentowania, ba, wytykania błędów. Jeżeli polemika nie zawiera inwektyw, nie koncentruje się na nieistotnym szczególe zwalczanego poglądu, jeżeli nie wypacza wywodów adwersarza, szczególnie zaś nie przywołuje ideologii dla uzasadnienia zdania przeciwnego, mieści się w ramach rzeczonej wolności.
Kiedy więc urzędnik zobowiązany do obrony praw obywatelskich wyraża dezaprobatę dla brutalnego traktowania przez policję osobnika podejrzanego o popełnienie wyjątkowo nikczemnej zbrodni, wykonuje swój obowiązek. W żadnym wypadku nie jest wspólnikiem ewentualnego skazańca.
Wszyscy jednak mogą rzecz komentować. Ale nie wolno obrażać wyraziciela nagany dla policjantów. Wszak pokazali w mediach konwojowanie mniemanego mordercy w bieliźnie, unoszonego przez funkcjonariuszy za wykręcone ręce, mimo że nie stawiał oporu.
Więcej, przypisywanie urzędnikowi “lewactwa”, bo się upomina o prawa obywatelskie, sugeruje, że tylko lewica szanuje prawo. Wypominanie zaś rzecznikowi w mediach publicznych, że jego czternastoletni syn się dopuścił groźnego nawet wybryku, jest zwyczajnie niegodziwe.
Uważamy się za obsesyjnych wręcz zwolenników wolności. Zachowania wielu z nas przeczą takiemu mniemaniu. Bo nie słowa, a czyny decydują o wizerunku formacji politycznej, popierającego ją środowiska a całego państwa w wypadku, kiedy to dotyczy partii władzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.