Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 7 listopada 2017

Kosmos

Ideologia nie przystaje nijak do realiów, dlatego kreuje własny świat. Dzięki temu jest zawsze prawdziwa, bo nie odstaje od tego, co sama stworzyła w umysłach swoich wyznawców. Buduje zaś nie fakty, bo to niemożliwe, ale własny język. Musi, bo tylko tak można opisać rzeczywistość zastępczą. Tak postępowali komuniści, faszyści, wszyscy prestidigitatorzy polityki. Bez nowomowy nie ma przecież masowej manipulacji.
Językoznawcy tłumaczą jej specyfikę tym, że metaforyczne znaczenie wyrazów jest przez ofiary ideologii traktowane jako dosłowne i ostateczne. Ponieważ sarkastyczni twórcy przenośni chętnie stosują odwrócenie znaczeń, wyznawcy kontestujących odłamów takiego światopoglądu to właśnie biorą za dobrą monetę. W rezultacie swój świat mają postawiony na głowie. Przekaz zaś tym łatwiej trafia do odbiorców, im mniej w nich polotu.
Jeżeli sobie uświadomimy tę prawidłowość, zrozumiemy sposób reagowania naszych inżynierów dusz na wszystko, co się wokół dzieje. Przede wszystkim ich wrażliwość na kwestie wypowiadane przez polityków innych państw, rodzimych komentatorów, także własne.
Dlatego niemiecka wiceminister, broniąca Polski przed insynuacjami prorosyjskiej dziennikarki daje naszym ideologom powód do ostrego sprzeciwu. Dlatego też szowinistyczne, czyli absurdalne wystąpienia ukraińskich nacjonalistów powodują autentyczny gniew naszych obrońców prawdy, która znakomicie się broni sama.
U nas dotyczy to jednak też osób na stanowiskach, ustanowionych tam bez przenośni i cudzysłowu. Są oni realni, dysponują stosownymi mandatami. I otrzymali je w wyniku zwycięstwa wyborczego, często pomimo uprzednich kontrowersyjnych poczynań, nierzadko również wbrew rzeczywistym kwalifikacjom.
Nie ma w świecie dyplomacji innego sposobu jak milczenie lub pobłażliwość w odpowiedzi na ideologiczne gafy polityków, z którymi się jest w aliansie. Tyle tylko, że kiedy jej doświadczają członkowie polskich władz od zagranicznych mediów czy dyplomatów, Polak się musi czuć nieswojo.
Mamy tu bowiem do czynienia z męczącym bardzo dysonansem. Narodowa solidarność nakazywałaby rozumieć swojaka, elementarna zaś logika zdradza, że ów nie ma racji.
Ot czasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.