Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 13 listopada 2017

Patyna

Ba, gdyby się to dało
(To byłoby chyba najprościej)
Wprowadzić jakąś stałą
Podstawę wszechwartości. [Boy]
Starożytny Rzym był trapiony pożarami. Bodaj w czasach Augusta jeden z urzędników postanowił powołać straż pożarną. Świeżo ozdobiony wieńcem władzy cesarz kazał go co prędzej zgładzić, bo takie postępowanie by mogło przysporzyć popularności ewentualnemu cesarskiemu konkurentowi i stworzyć warunki do zorganizowania przewrotu. Autokratyczny więc Rzym palił się nadal.
Aliści już starożytni ujawnili różnicę między autokracją a demokracją. Ta pierwsza wyłącznie dla władcy rezerwuje rozdawnictwo przywilejów, zaszczytów, zapewnianie bezpieczeństwa. Niebacznych gorliwców w tym względzie, wyrywających się z własną inicjatywą traktuje bardzo źle. Na tym się zasadza prawidło, że autokracja jest najwyżej tak mądra, jak jej autokrata, demokracja co najmniej jak najmądrzejszy z pretendentów do władzy.
Chociaż tu nie ma ścisłych reguł. Profesor Raciborski wyraził inną różnicę. W demokracji nieznany jest wynik wyborów, ale pewne są ich reguły. W autokracji odwrotnie, wynik jest oczywisty, reguły nie bardzo albo raczej wcale. Nawet obyczaje. Pośród sobotnich demonstrantów głoszących, że chcą Boga, mężczyźni wyzywali i kopali kobiety, które ujawniły otoczeniu, iż nie chcą faszyzmu. To zdarzenie w kręgach o tak demonstrowanych pragnieniach uchodzi za nieważne, a marsz był przecież patriotyczny.
Zbliżają się wybory samorządowe i wraz z tym mamy niepokojący sygnał. Zmieniają się reguły. Państwową Komisję Wyborczą wybierze Sejm, czyli rządząca większość. Znikną JOW-y w wyborach rad gminnych, powstaną nowe granice okręgów wyborczych.  Wbrew zatem demokratycznym zasadom, reguły są narzucane przez doraźną większość. To właśnie zawsze leży u podstaw klęski każdej dotychczas upadłej demokracji.
W dodatku wydaje się, że także dobre pomysły rządowych fachowców są blokowane przez polityków. Tak szumnie głoszona skuteczność fiskalna nowej władzy jest kwestionowana przez Witolda Modzelewskiego, uznanego znawcę przedmiotu. Jak pisze Gazeta Prawna, relacjonująca jego obserwacje, w 2016 roku “dochody budżetowe były nawet realnie niższe niż w latach rządów Jacka Rostowskiego i Mateusza Szczurka w gmachu przy Świętokrzyskiej 12” a "mafie podatkowe zachowały swoją pozycję i nawet uzyskały większe zwroty tego podatku niż w latach poprzednich".
Wynikałoby to z tego, że nadal nikt by nie chciał doświadczyć losu niedoszłego organizatora pierwszej straży pożarnej, nawet jeżeli to teraz oznacza tylko śmierć polityczną. Ale za to jaką tradycję podtrzymujemy.
Bo bez ideologii nigdy nie wiadomo, co dobre a co złe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.