Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 27 listopada 2017

Waadza

I w wielkiej chwale siędzie
I dumne jego lędźwie
Sławić będą, hen z góry,
Anielskie chóry… [Boy]
Nie będziemy kupowali w niedzielę. Nie od razu, ale jednak. Nie idziemy drogą Węgier, co to najpierw wprowadziły stosowny zakaz, a potem go szybko odwołały. My mamy polską drogę do ograniczenia handlu, jak kiedyś własną drogę do socjalizmu. Najpierw pierwsza i ostatnia niedziela się będzie różnić od dwóch wewnętrznych miesiąca, potem się do tego doda tamte i już. A jak wypadnie pięć? To się jedną przesunie. Ad calendas graecas na przykład.
Z nowego rozwiązania nie są zadowoleni ani jego orędownicy, ani przeciwnicy. Ci pierwsi, głównie biskupi i... Piotr Duda chcą, aby Polacy poświęcali wszystkie niedziele bliskim, wolni od pokus czyhających w galeriach handlowych na rodzinę. Wiedzą lepiej, co jest dla nas dobre. Knajpy jednak będą funkcjonowały. One bowiem nie są alternatywą dla familijnego zbliżenia.
W ogóle ma być trzydzieści wyjątków od zakazu. Na przykład piekarnie i stacje benzynowe będą otwarte w niedziele, spokojnie odsuwając swoich pracowników od rodzin. Będą więc mogły sprzedawać sklepy, na miejscu piekące chleb. Podobnie jak te, które w swoim obrębie mają stacje benzynowe.
Najwyżej zmieni się nieco nazwę. Z Lidl na przykład na Lidl-piekarnię albo z Auchan na Auchan-cepeen, albo odwrotnie. I wymachujący mandatami czynownicy obejdą się smakiem. To zresztą też już było: “Kołdry mają w megasamie spożywczym na Grochowie” [Zmiennicy. Bareja].
Wszelkie regulacje, które za nic mają naturalne skłonności, kończą się kompromitacją. Przede wszystkim zaś wtedy, kiedy się do ich ustanawiania biorą nawiedzeni regulatorzy, przekonani o własnej omnipotencji. “Przygody dobrego wojaka Szwejka” są pełne przykładów na to, wziętych z klasyki jak austriackie gadanie.
Ale rozkoszy regulowania nic nie pokona. Daje poczucie władzy. Ta zaś oszałamia niczym ambrozja popijana nektarem. Bo jest boska.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza