Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 2 listopada 2017

Rozkmina

Barbara Nowacka wtajemniczyła Elizę Michalik w nową strategię swego ugrupowania, lewicowego wielce, aliści na nową modłę. Nie zamierzają powściągać języka i zamiast być antypisem, jak partie nawołujące do wspólnego frontu opozycji, bezwzględnie będą z młodzieżowych pozycji walczyć o równouprawnienie środowisk ...niszowych.
Podkreślała też słownictwem zapowiedzianą strategię, brawurowo posługując się slangiem nastolatków i to w tej odmianie, która wprost czerpie wzorce z grypsery. Jej więc partia odda się “rozkminie” (sic!) i nie ulegnie “ściemie”. W ustach nobliwie się prezentującej niewiasty brzmi to szczególnie.
Cep cepa cepem pogania, tak w czasie stalinizmu rozszyfrowywano “pierwsze państwo proletariatu”, którego wzorce przeszły w “rządy ciemniaków”. Okres “a za Gierka pół cukierka” był czasem odwołania się do młodości, wojna jaruzelska znowu wyniosła na czoło różnych zgrzebnych towarzyszy. Potem zmagania z transformacją przyniosły kolejny powrót ustalonego rytmu.
Jak na dłoni mamy taktykę kawiorowej lewicy, która się zawsze na przemian ubiegała o poparcie proletariatu albo młodzieży. Po upadku komuny również. Aleksander Kwaśniewski, odchudzony kapuścianą dietą podrygiwał w rytm disco polo na estradzie, dodatkowo epatując błękitnymi nakładkami na tęczówki. W ten sposób uzupełniał niedostatki oddziaływania idei. Leszek Miller wraz z całym ugrupowaniem przystąpił do Samoobrony. Teraz kolej na odmianę próby ułożenia się z elektoratem. Znowu młodzież wychodzi na cel.
Współczesna więc “lewica” pozostawi Zjednoczonej Prawicy troskę o dobro “ludu pracującego miast i wsi”. Zajmie się obroną praw mniejszości seksualnych i wespół z rządzącą formacją podejmie zwalczanie tych, którym ich alianci, nieświadomi dotąd sojuszu przypisują posiadanie zdradzieckich mord.
W ten sposób się dopełnia miara “obciachu” – przepraszam za kolokwializm, ale taki to klimat. Taneczne popisy Aleksandra Kwaśniewskiego nie zaszkodziły  mu w zdobyciu prezydentury. Przaśnie lewicowy alians Leszka Millera doprowadził do klęski. Chociaż nawet nazwa ostatniej odmiany tej wersji lewicy jest trudna do odszukania, nie da się przeoczyć dostosowania jej do swoistego rytmu.
Mamy więc kolejnego po kukizowcach kandydata na PiS bis. Grzeczniejszego, bo nie próbuje sięgać po elektorat wielkiego beneficjanta lewicowego sukcesu. Wyrazistego też, bo nie podziela PiS-owskiego wstrętu dla odmieńców. Wyjaśnia to nadzieję jej strategów, że dostąpi łaski elektoratu i przekroczy jakiś tam próg. Tym bardziej, że PiS doceni chyba lewicową dywersję w opozycji.
Zaiste, spryt to dawno już zapomniany w naszej łopatologicznej raczej polityce. I oczywiście inna jakość.

2 komentarze:

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.