Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 25 listopada 2017

Lipa

Sześćdziesiąty rok dwudziestego wieku. Urokliwe dolnośląskie miasteczko. Pomnik. Z grubsza uklepana z betonu trzymetrowa postać w długim płaszczu dzierżyła w prawicy coś podobnego do pepeszy, trzymanej w pozycji defiladowej, lewą zaś ręką betonowy wojak przyciskał do czapki przedmiot, przypominający lornetkę. Sztuczność pozy przyciągała uwagę do niezdarnej rzeźby.
Rzecz wyjaśniała wieść gminna. W pierwotnej wersji żołnierz salutował. Ponieważ żadna armia tego nie robi leworącz, po uroczystości odsłonięcia przylepiono mu do lewicy wyobrażenie lornetki właśnie. I tak pozostało. Tanio.
Drugie dziesięciolecie dwudziestego pierwszego wieku. Prowincjonalne miasteczko. Na ceglanym ogrodzeniu mural obok wielkiego napisu informującego, że za nim leży Osiedle Powstańców. Na obrazie widać sołdatów Dirlewangera, zbrodniarzy wojennych, osławionymi mordami i gwałtami w powstańczej Warszawie, aliści przemalowanych na powstańców. Merytorycznie.
W każdym ustroju większość oficjalistów stara się przypodobać władzy. Proporcje liczby oportunistów do zachowujących standardy są miażdżące. Na niekorzyść tych drugich. To dziełem pierwszych są akty taniej lojalności, najczęściej celebrowane z uroczystych okazji. Kiedy są słuszne, a jeszcze utrwalone w kamieniu, wychodzą najbardziej spektakularnie. I podobają się każdemu naczalstwu. Czyli wypadają bezpiecznie.
Gorzej jednak, kiedy lojalność jest utrwalana w papierze. Na przykład w formie sądowego wyroku, orzeczonego przez sędziego, którego dążeniem jest odgadywanie intencji władzy. Wczoraj przez cały dzień się o tym przekonywano w mediach i Sejmie. Aliści bez specjalnego skutku.

Jedno wydaje się niezmienne: komizm oportunizmu zawsze bije w oczy. Im bardziej namaszczony reżim go wymusza, tym mocniej. Może dlatego, że świadomość historii jest na ogół odwrotnie proporcjonalna do natężenia gorliwości uczestników procesu dowodzenia lojalności, a korzystanie ze źródeł uchodzi tam za zbędną mitręgę. Chęci się liczą.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza