Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 17 maja 2019

Oczywistościosceptycyzm

Izraelosceptycyzm. Taki neologizm wymyślił polityk, słynący dotąd raczej z zaskakujących, ociekających wazeliną grepsów. Teraz wreszcie trafił w dziesiątkę. Za jednym zamachem może załatwić wszystko, nie tylko antysemityzm. Nie będzie więc już homofobii a homosceptycyzm, nawet ksenofobię zastąpi ksenosceptycyzm, teorię zaś spisku inteligentów Żydo, masono i cyklistosceptycyzm. W ten sposób dobrozmieńcy nie okażą się obskurantami, a sceptykami.
Teraz też ich nagłe wolty, polegające na atakowaniu tego, co do wczoraj chwalili, znajdą wyjaśnienie. Także dezorientacja tych, którzy się nie zorientowali i na przykład dalej przypisują pedofilię, uczciwszy uszy, pederastii (sic!). Sceptycy bowiem stale wątpią, a to właśnie jest świadectwem myślenia. Myślę, więc jestem, a myślę, bo wątpię. Dobrozmieńcy więc przywdziali szaty ...nie, nie myśliwych, myślicieli. To im zresztą pozwala się cieszyć tym, że nasza gospodarka prześcignęła szwedzką.
Tylko ta przeszłość. Pełno tam było określeń, które teraz trzeba przypisywać sceptycyzmowi, przedtem opisujących oczywiste fobie, obsesje, ignorancję, czy zgoła strach. Najwyraźniej trzeba się od niej odciąć. Wprawdzie nie dawano na to szansy tym, których nazywano nawet resortowymi dziećmi, ale przecież sceptycyzm wobec własnej przeszłości też już może być historiosceptycyzmem.
To umożliwia nową politykę historyczną, nade wszystko zaś ją usprawiedliwia. Nawet wobec ewentualnego oczywistościosceptycyzmu dobrozmieńców.
Wszak Paryż wart był mszy, to i Europa nie może nie być warta sceptycyzmu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza