Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 4 sierpnia 2017

Arzeczywistość

Wszystko co zgodne jest z moim rozumieniem, jest zgodne z rzeczywistością, bo jestem jej częścią. Jeżeli więc nie jest, to popadłem w nierzeczywistość, i stałem się fragmentem antyświata.
Mieliśmy wczoraj przesłuchanie Donalda Tuska w sprawie sekcji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Trudno się nie zgodzić z tezą, że rzecz ma podłoże polityczne. Przecież nie można się oprzeć wrażeniu, iż podporządkowana teraz rządowi prokuratura pytała byłego premiera, dlaczego nie zarządziła otwarcia trumien i zbadania zwłok, kiedy była od rządu niezależna.
Powstaje w związku z tym problem rzeczywistości i nierzeczywistości. Oraz kto jakie miejsce zajmuje w tym nomen omen układzie. Skoro decydowała niezależna a pyta zależna instytucja, jest jasne, że chodzi tu o postępowanie decydenta.
Mamy też sygnał. – Ma się czego obawiać – powiedział o Donaldzie Tusku Jarosław Kaczyński. Otwarcie bowiem trumien w 2010 roku miałoby obciążyć stosunki polsko - rosyjskie. A to by wystarczyło aby prokuratura wbrew sobie zaniechała powinności?
Czyli nasz były premier ma powody aby się bać, bo nie użył władzy, której nie posiadał nad niezależną prokuraturą. Niezależność zaś nie usprawiedliwia ewentualnego jej nieposłuszeństwa? Mamy więc jasny obraz zasad panujących w antyrzeczywistości.
Aliści na takim modelu jest teraz zbudowane nasze państwo. Całkowitą władzę ma w nim szef rządzącej partii, od którego są formalnie niezależne wszystkie urzędy. Faktycznie jednak są mu posłuszne i nikt nie dopuszcza w ogóle innej możliwości. Dlatego prokuratura przesłuchuje Donalda Tuska i wedle Prezesa ma on powody do obaw. Ba, ostrzegano o tym Angelę Merkel, kiedy przekonywała, że były premier Polski jest dobrym kandydatem na przewodniczącego Rady Europejskiej.
Jakoś tak się składa, że państwa, które najwcześniej porzuciły rzeczony model osiągnęły największy rozwój cywilizacyjny. Te, które mu hołdują całkowicie są zacofane, niezależnie od tego, czy dysponują bronią jądrową, czy nie. Obywatele tam przymierają głodem, nieustannie przestrzegając niepisanego obowiązku składania hołdów władzy za swą propagandową sytość.
I tu dochodzimy do kolejnej różnicy między rzeczywistością a nierzeczywistością. W tej pierwszej syci ludzie obwiniają władzę za to, że jedzą w pośpiechu, w drugiej głodomory ją adorują z wdzięczności, że jeszcze z głodu nie poumierały.

I znowu powodów do takich rozważań dostarczył Donald Tusk. Wciórności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.