Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 17 sierpnia 2017

Kwantyfikacja

Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju! [Kisiel].
Socjalizm to formacja polityczno ekonomiczna lub jak kto woli ustrój, wymyślony jako odpowiedź na to, co za Marksem nazywano kapitalizmem, a co było odwiecznym mechanizmem samoregulacji wolnych społeczeństw. Ściśle też pasuje do wschodniego modelu państwa, w którym wszystkim zarządza satrapa, stroniąc jednakowoż od wtrącania się do funkcjonowania rynku, we własnym zresztą interesie.
Od kapitalizmu socjalizm odróżnia się tym głównie, że przedsiębiorców zastąpił urzędnikami. Ich więc łaska decyduje o zarobkach “ludu pracującego miast i wsi”, a nie wysiłek głów i rąk “siły najemnej”. Skutkiem tego jest organiczna niewydolność ekonomii państw, które sobie wprowadziły ów ustrój nie posiadając dostatecznie silnej gospodarki, zdolnej pokryć skutki marnotrawstwa i redystrybucji dóbr.
Kiedy się na to wszystko jeszcze nałożyła dyktatura proletariatu, czyli eufemizm maskujący wschodnią satrapię w nowym wydaniu, pojawił się komplet nieszczęść, jakie mogą utrapić społeczeństwo. Kapitalistyczną bowiem konkurencję samorzutnie wtedy zastępuje współzawodnictwo czynowników w serwilizmie wobec władcy i w gorliwości w odgadywaniu jego zamysłów. Szaleństwo osiąga szczyty.
Kiedy od niedawna socjalistyczne państwo ma jeszcze jakieś rezerwy i sytuacja międzynarodowa nie jest zła, trwa stan zawieszenia. Dyktator ma co rozdawać, czynownicy starają się tylko głośniej od kolegów bić przed swoim odpowiednikiem wezyra czołem o podłogę. Kiedy się jednak rezerwy kończą lub zagranica zaczyna się niecierpliwić, wódz szarpie cuglami ze szkodą dla totumfackich. Ci muszą wtedy ze swego grona eliminować zbędny element.
Zdaje się, że właśnie tego doświadczamy. Newsweek wylicza nawet ofiary tego procesu. Jeżeli temu towarzyszy wzrost liczby namaszczonych enuncjacji władzy, mamy koniec etapu, który niegdyś nazywano gierkowskim. Wtedy jednak nastąpił on po piętnastoletnim panowaniu zastoju. Teraz więc byśmy mieli znaczne przyspieszenie.
Aliści i to nie jest niczym dziwnym. Wszechświat się oto rozszerza, w konsekwencji czas zwalnia i znowu PiS umożliwia wyliczenie jego przyspieszenia, pokazując, że po czterdziestu latach półtora roku zastępuje piętnastolatkę.
A mówi się, że nienawidzą nauki za jej obiektywizm.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza