Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 25 sierpnia 2017

Wiekopomni

Lech Wałęsa będzie miał pewnie formalny zarzut zaprzeczania oskarżeniom, jakie na niego nakładają głosiciele rzekomo niechlubnej przeszłości byłego prezydenta, która jakoby wyklucza jego zasługi w dziele obalania komunizmu. Przecież przeważająca większość skłonnych do oskarżeń besserwisserów trwa w przekonaniu, że komuna dotąd nie została obalona, czego dowodem ma być liczna frekwencja funkcjonariuszów dawnego systemu w życiu publicznym.
Tymczasem przywódca legendarnej “Solidarności” nie tylko jest noblistą, ale obok Jana Pawła II i Józefa Piłsudskiego oraz… Gomułki jest wymieniony w “Małym oksfordzkim słowniku świata w XX wieku” [Puls. Londyn. 1992]. O pretendentach zaś do jego sławy nie ma tam najmniejszej wzmianki. Mimo oświadczenia Janusza Śniadka, że to Lech Kaczyński jest symbolem “Solidarności”, a nie Lech Wałęsa. Wydaje się, że poprawiacze przeszłości również się znajdą w annałach, ale XXI wieku i w zupełnie innej kategorii wyjątkowości.
Los Wałęsy został już przesądzony przez głosicieli ideologii. – Tak jak królów ścinano, tak samo Wałęsę trzeba ukarać – powiada najgłośniejszy z nich. Niebawem więc zaistnieje chyba konieczność ułaskawienia byłego prezydenta przez obecnego. Wszystko w trosce o dobro Polski, której wizerunku nic bardziej nie może zdemolować, jak ochotnicze wyrzeczenie się przez nasze państwo dorobku “Solidarności”, jej zasług dla świata i zastąpienie ich mitem o przetrwaniu komuny, którą dopiero teraz, już, już niebawem zwalczy PiS. Zaraz po tym jak wzniesie smoleńskie pomniki.
Zacietrzewienie zawsze zdumiewa i zawsze jest komiczne.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza