Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

czwartek, 24 sierpnia 2017

Erasmus

Faszyści głosili potęgę czynu jednolitych rasowo mas, owładniętych zbiorowym duchem, którego emanacją była wola wodza. Komuniści zaś uważali proletariat za zbiorowego dyktatora, właściciela wszystkich dóbr materialnych, stojącego ponad prawem. Wydaje się, że nasi władcy wykorzystali oba te mity jako tworzywo swojej ideologii, która  ma im przewodzić w sprawowaniu władzy.
Tak czy owak to jednostka ma być podporządkowana zbiorowości, która zadba o jej potrzeby lub uszczupli możliwości, gdyby ich miała za wiele. Wszystko zgodnie z zasadami równości. Aliści nie wobec prawa. Tutaj wódz je stanowi i on jest zawsze z nim zgodny, cokolwiek zrobi. Prawo więc jest dość labilne i nie da się wszystkich zrównać wobec niego.
Rzecz stoi w jaskrawej sprzeczności z tym, co się w historii okazało prawdziwe. Przede wszystkim więc dominacja zbiorowości nad jednostką jest w kolizji nie tylko z konstatacją humanizmu, stawiającego rozwój i dobro człowieka ponad społeczeństwem czy ludzkością w ogóle, ale także staje wbrew chrześcijaństwu, wedle którego Jezus zbawił człowieka, nie ludzkość [Bocheński]. W wyniku tego nie ludzkość będzie żyć wiecznie, a tylko niektórzy jej przedstawiciele.
Rola zaś wodza, którego wola ma być bodźcem dla czynu przeczy wszelkiej  indywidualnej aktywności obywateli. Ideologia bowiem, kierująca polityką rości sobie wyłączne prawo do nieomylności. Znowu z chrześcijańskiego punktu widzenia jest to bluźnierstwo [Bocheński]. Z ludzkiego zaś jest sprzeczne z konstatacją, że “myślę, więc jestem”. Nie myśli ktoś, posługujący się protezą rozumu.
Wszystko zatem czego obecnie doświadczamy w polityce władz pochodzi nie tylko z zatrutego drzewa, ale jest sprzeczne z wiarą, na którą się powołują nasi ideolodzy. Nade wszystko zaś stoi w opozycji do zdrowego rozsądku, co jest największym i rzeczywistym grzechem każdego polityka.

Komizm zaś zawsze wynika ze sprzeczności. Kiedy ich głosiciel zdradza oznaki namaszczenia w wypowiadaniu doznanych rzekomo objawień, śmieszność osiąga apogeum. No i mamy co mamy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza