Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 8 kwietnia 2018

Chandra

W innych krajach nazywają to
“weltszmercem”
i tabletki na to różne muszą brać.
A Słowianin z duszą jasną, rzewnym sercem,
musi na to wziąć i komuś w mordę dać. [Przybora]
Prezes się zdenerwował i zarządził skromność. Oszczędności, jakich PiS przysporzy Polsce poprzez ograniczenie zarobków również w sektorze państwowym, mają może i drugie dno. Dodatki bowiem do pensji w spółkach skarbu państwa również zostaną zniesione. Tym samym ucierpią pisiewicze, delegowani tam przez koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości.
Jak wiadomo Jarosław Kaczyński się nie zgodził, aby braciom w prawicy przyznać jakiś ułamek z rządowych dotacji, które otrzymuje Prawo i Sprawiedliwość. Stając bowiem do wyborów ze wspólnej listy z PiS-em pozbawili się szans na samodzielną dopłatę. Ratowali się zatem nakładając obowiązek sponsorowania swoich partii na fachowców, delegowanych przez siebie do skarbowych spółek. Fachmanów, bo znali program Zjednoczonej Prawicy!
Prezes więc jednym pociągnięciem doprowadzi koalicjantów do uwiądu. Przecież w państwowych zakładach pensje zasadnicze podlegają ustawie kominowej, odbierającej im walor atrakcyjności dla tych, którzy wprawdzie nie mają pojęcia o programie władzy, ale znają się na zarządzaniu, ekonomii lub prawie. Aby z tego wybrnąć, podstawowe zarobki państwowych kapitalistów opatrzono sutymi dodatkami.
Teraz się to skończy, prywaciarze podkupią więc menedżerów i sektor skarbowy uwiędnie bez rzeczywistych fachowców. To samo w sobie nie jest takie złe. Zdejmie bowiem z państwa obowiązek wspierania go jakimiś sztuczkami – na przykład łączenia elektrowni o regulowanych cenach prądu z kopalniami, które by inaczej nie sprzedały swego węgla.
Nade wszystko jednak rzecz zdyscyplinuje odmiennych prawicowców. Gdyby się bowiem nie zgodzili na preześny dyktat, pożegnają się z polityką tak samo łatwo, jak PiS-owcy. Będą przecież na jego garnuszku. Należy więc oczekiwać, że i z ich ust zaczną spływać zapewnienia o radości, z jaką oddadzą Caritasowi część zeszłorocznych zarobków albo o tym, że, jak powiada jeden z mniej chyba ciężko pracujących dygnitarzy, dawno je oddali i były to jedynie “trzy tysiące złotych”.
A powiada się, że to wszystko z irytacji, spowodowanej znudzeniem totumfackich, co to ich zainspirowało do harców pod dywanem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.