Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 22 kwietnia 2018

Dojutrkostwo

Problem z socjalizmem polega na tym, że ostatecznie kończą ci się cudze pieniądze. [Margaret Thatcher]
Protestowali nauczyciele. Właśnie przeciwko reformie nauczania. Mają dość i swoją frustrację wykrzyczeli pod MEN-em, żądając nie tylko podwyżek, ale i ustąpienia swojej minister. A tak się starała. Nawet jej placówka złożyła gimnazjalistom życzenia pomyślnego zdania egzaminów, z błędem ortograficznym, ale chyba szczere. Nic nie pomaga.
Protestujące w Sejmie matki od marszałka Kuchcińskiego dowiadują się, że Sejm się niezwłocznie zajmie ich problemem. Jak tylko w przyszłym tygodniu przyjmie zagraniczną delegację i w kolejnym się skończy majówka. Prędzej nie mogą. Nie pomaga stanowczy apel pani Szydło: “Prosimy, żebyście ten protest w tej chwili zakończyli, a niebawem proces legislacyjny będzie rozpoczęty”. Nie chcą wierzyć premierowi.
Internet bowiem powiela dwie, prawie równoczesne wypowiedzi Mateusza Morawieckiego. Z pierwszej wynika, że mają pieniądze na programy socjalne, z drugiej, że trzeba najpierw uchwalić daninę. Która jest prawdziwa? Nic więc dziwnego w tym, że ksiądz Lemański zaleca pani Szydło, aby wracała do Brzeszcz, bo sama nic nie zrobiła dla ulżenia doli protestujących matek.
Tymczasem ujawnił się rzeczywisty rozmiar długu publicznego. Wraz z przyszłymi zobowiązaniami już w końcu 2015 roku dobiegał trzykrotnej wartości PKB. Wszystko wskutek zablokowania reformy emerytalnej. Teraz albo nasza gospodarka zbankrutuje, albo wiek przechodzenia na emeryturę będzie wydłużony. I to już nie tylko do 67 lat.
Na Unię nie ma chyba co liczyć, nie doda pieniędzy. Poprawni politycznie eurokraci nie mówią tego wprost. “The Economist” się nie patyczkuje. Polska może znaleźć się w Unii Europejskiej na bocznym torze w wyniku “nieliberalnych reform” wprowadzanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, a także uzyskać mniejsze środki z kolejnego unijnego budżetu – bez ogródek piszą wyspiarze.  
Światowa koniunktura dobiega końca, nasz zatem średniorozwojowy boom gospodarczy również. Niebawem więc zaczną się kłopoty znacznie bardziej dolegliwe od tych, które powodują protestujący nauczyciele czy matki niepełnosprawnych dzieci.
I wtedy już apele na nic się nie zdadzą. Potrzebne będą ukończone inwestycje, efektywna gospodarka, małe zadłużenie, ogólnie zdolność kredytowa. Wszystko to u nas już dawno utonęło w powodzi słów, apeli, wyzwisk.
No to i rachunek za populizm będzie niemiły wielce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.