Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 24 kwietnia 2018

Hatakumba

Na jednym z rysunków Henryka Sawki, zamieszczonym w książce o tytule zapożyczonym także dla tego tekstu pełne nadziei babiny w przepisowych berecikach wpatrują się w więzienne okno, oczekując objawienia się w nim... Donalda Tuska.
Tymczasem Przewodniczący Rady Europejskiej przybył wczoraj do sądu pieszo, z teczką w ręce, zostawiwszy gdzieś nie wyróżniający się samochód, kierowcę i ochroniarza. Odróżniało go to od zwykłego posła, który o tej samej porze, wspierany przez należną sobie świtę i limuzyny przybył do tego samego sądu, aby tam jako świadek zeznawać w procesie Zbigniewa Stonogi.
Sala posiedzeń była typowa. Mozolne jednak odczytywanie fragmentów książki Janusza Palikota i bardzo swobodna postawa, przyjmowana przez niektórych oskarżycieli nadawały jej swoisty koloryt. Egzotykę podkreślała jeszcze publika, krzycząca na korytarzu ni w pięć, ni w dziewięć coś o komunistach, co to się za Don powinni udać.  
Całe przedsięwzięcie, wedle wielu komentatorów kiepsko przygotowane przez oskarżycieli, od razu zignorowała TVP, dając przed transmisją przesłuchania pierwszeństwo wystąpieniu premiera Morawieckiego na jakimś spotkaniu. Wydaje się, że dobrozmieńcy już zrezygnowali ze smoleńskiej krucjaty, kiedy zauważyli, że przynosi im ona same kłopoty.
Wizyt zaś w Katyniu w 2010 roku nie rozdzielono, bo nie tylko nigdy przedtem nie były połączone, ale ówczesna Kancelaria Prezydenta tego nie chciała i ani razu nie zgłaszała URM-owi uwag co do organizacji wyjazdów. Techniczną zaś stroną podróży zajmował się specjalny pułk, dysponujący odpowiednim wyposażeniem i środkami.
Cała więc konstrukcja zarzutów opiera się tylko na przekonaniu skarżących, że katastrofa smoleńska musiała być zaaranżowana przez wrogie siły, a te reprezentuje tu Platforma ogólnie a Tomasz Arabski w szczególności. Grillowanie zaś Donalda Tuska, wedle wielu komentatorów główny cel owego procesu, jeżeli tak miało wyglądać, to zakończyło się kolejnym zwycięstwem PiS-u w stosunku 1:27.
Cudów bowiem nie ma, także w polityce. Od dawna to wiadomo.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza