Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 26 września 2017

Szkopuł

Może w maju, może w grudniu
Zresztą kto to wie?
Może dzisiaj po południu?
Może jeszcze nie. [Adam Wysocki]
Człowiek się nie godzi z tym, aby przypadek decydował o jego losie i często się ima przewidywania rzeczywistości, pomimo nikłej szansy na osiągnięcie tu sukcesu. Dlatego od momentu ogłoszenia przez prezydenta terminu ujawnienia jego projektów ustaw okołosądowych media chętnie oddały się dywagacjom na temat proponowanych zmian. Kiedy założenia projektów stały się wiadome, posypały się oceny.
Okazało się, że Kukiz 15’ jest zadowolony z propozycji, PiS widzi w nich pole do dyskusji, Nowoczesna jest przeciwna nowelizacji Konstytucji, Platforma nie chce nawet uczestniczyć w dalszych rozmowach. Chociaż propozycje pochwalił profesor Strzembosz. Jego zdaniem są tylko złe, podczas kiedy zawetowane ustawy uważa za tragiczne.
Teraz się okazuje, że rzecz była do przewidzenia. Nie stało się nic, co by mogło zaskoczyć ryzykantów. Wszystko było oczywiste bo wprost wynika z dawno znanych przesłanek. Besserwisserzy zacierają ręce, a nie mówili? Tym bardziej, że prezydent już wczoraj po południu zmodyfikował swój przedpołudniowy projekt w taki sposób, że media od razu znalazły w tym oczywisty błąd. Ambarasujący. Nie da się głosować tylko na jedną kandydaturę, kiedy na przykład w ogóle jest tylko jedna.
Sposób zaś zaprezentowania projektów przez prezydenta mówił znacznie więcej od wypowiadanych słów. Znikła gdzieś tymochowiczowska gestykulacja. Ani razu nie obejrzeliśmy którejś z min, podczas innych okazji obficie dokumentujących prezydencką niezłomność. Głos też nie brzmiał głęboko, a chwilami wpadał w niepewny dyszkant. Uciekały słowa, czasem się nawet pojawiało nieznane dotąd “mem”, zapożyczone chyba od ministra Gowina. Cała zaś sylwetka mówcy szukała wsparcia w pulpicie, nie znajdując go w nerwowo ustawianych stopach.
Bo cała rzecz oznaczała raczej klapę dobrozmiennej reformy sądownictwa. Weto nie zostanie uchylone, PiS jest za słaby, nowe ustawy nie będą uchwalone, PiS jest zbyt silny. Kukiz 15’ jest dla niego za mały.
Jedno wydaje się pewne, prezydent opuścił obóz dobrej zmiany. Odstępstwo od złej sprawy nie jest niczym nagannym, ale tylko w oczach tych, którzy za nią nie orędowali. Teraz się spełnia preześna zapowiedź o tym, że reforma sądów będzie odłożona i można się spodziewać, że w propagandzie “prawicy” wina za to spadnie na prezydenta. I Andrzej Duda o tym wie, stąd pewnie wczorajsza niepewność przekazu pozawerbalnego.
W tle zaś przesuwa się odmowa finansowania leczenia stanów przedzawałowych przez NFZ. Znakomicie ilustruje istotę reform czynionych na chybcika. Mają dać doraźny skutek i furda, że są byle jakie, żelazny elektorat je kupi.
Bo tu nie o zmiany chodzi, a o kadry. One w demokracjach opatrzonych przymiotnikiem decydują o wszystkim. Nie lud przecież, który w swoich chwilowych nastrojach jest tak konsekwentny, jak elegantka w sklepie z obuwiem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza