Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 13 września 2017

Wokal

Wedle klasycznej psychologii najbardziej podatni na błędne sugestie są ludzie trzech rodzajów: ci którzy sami rzadko dochodzą do wniosków a oddają swoje rozpoznanie autorytetom, tacy co na pierwszym miejscu stawiają miotające nimi namiętności, korzystający z ograniczonego kręgu doświadczeń. Wystarczy więc wytworzyć modę na popieranie określonej opcji, wzbudzić negatywne emocje wobec przeciwników i odciąć ludzi od informacji, aby nimi skutecznie manipulować.
Ma się wprawdzie wtedy głównie poparcie ludzi, którzy z natury są przekonani, że nie może się zdarzyć nic sprzecznego z ich zapatrywaniami, bo manipulacja wystarcza, aby akceptowali wypadki, które właśnie przeczą ich poglądom. Nawet jeżeli z natury nie uznają niewygodnych dla siebie faktów. Ulegają bowiem namiętnościom lub autorytetom i uznają, że rzeczywistość ma jakieś drugie podłoże, którego wprawdzie nie rozumieją, ale nie mają nawyku dochodzenia prawdy. Nie jest to zaplecze najwyższego lotu, ale jest.
Społeczeństwa, które mają za sobą lata doświadczeń z politykami i demokracją wykazują mniejszy odsetek jednostek, które się łatwo dają manipulować. Te zaś ludy, co się niedawno wyzwoliły z autorytaryzmu, są bardziej nasycone entuzjastami serwowanych im absurdów. Stąd bezkarnie padają z patriotycznego wedle siebie obozu stwierdzenia, że Polacy są organicznie niezdolni do wielopoziomowego myślenia i dlatego nie poddają się(sic!) teoriom spiskowym. Bo istnieje jeszcze kategoria “wtajemniczonych”. To tacy, którzy tkwią na granicy paranoi i wszędzie dostrzegają rękę Żydów, masonów lub cyklistów.
Na tym tle znamiennie się przedstawia Festiwal w Opolu. Zaczęto najpierw utrudniać artystom dostęp do występów, wykonawcy więc ogłosili bojkot. Pierwej więc miało go nie być, potem zmieniono lokalizację, potem ją przywrócono, ale przesunięto termin, a wreszcie się odbywa. Czołowi artyści się odżegnywali nadal od udziału, potem się godzili, bojkotowali, ostatecznie wielu z nich wystąpi. Władze TVP albo poszły na ustępstwa, albo sypnęły groszem. Prawda pewnie leży pośrodku.
Pozostaje tylko kwestia widowni. To przecież dla niej jest rzecz organizowana. Tyle tylko, że wśród widzów również nastąpi zmiana. Więcej niż zwykle będzie takich, którzy się dają manipulować politykom. O efektywności inwestowania w taką imprezę nie ma co mówić, tam gdzie działa propaganda, zysków upatruje się gdzie indziej.
Ale tak właśnie się psuje wartości. Nie poprzez ich komercjalizację, a poprzez rzucenie na żer klakierom, niezdolnym do sformułowania własnego poglądu. Oni teraz brylują, ale laury przez nich przyznawane mają stygmat polityki, czyli codziennej młócki propagandowej.

Ot życie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza