Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

sobota, 2 czerwca 2018

Nowość

PiS-ofile szaleją. Marek Suski tak się przejął koniecznością utrwalania braterskiej przyjaźni z Chinami Ludowymi (za Chiny Ludowe tego nie zrobię – tak się w czasie komuny Polacy zapewniali o swej niezłomności) że wziął udział w konferencji “Dialog Komunistycznej Partii Chin ze światem”. Nie mogą mu tego wybaczyć zwolennicy jego partii.
Nie mają nic przeciwko upolitycznieniu prawa, które rządząca partia wprowadza w Polsce na wzór komuny (zapytanie irlandzkiego sądu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości) nie wzrusza ich renacjonalizacja ani eksport naszej ideologii na Zachód ("Mam marzenie: zrechrystianizować Europę. Europie brak zasad i wartości") podporządkowanie administracji polityce, nawet zadłużanie państwa dla rozdawania publicznych pieniędzy swojakom – niepełnosprawni do nich nie należą, Sejm szuka nawet kogoś, kto pokryje koszty wiktu z czasu ich protestu. PiS-owcy wpadli jednak w gniew, kiedy przedstawiciel “obozu wolności”(sic!) wszedł w otwarty dialog z komunistami.
Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że nic tak nie drażni hipokryzji, jak prawda. Kiedy więc socjalistyczna partia udaje tylko wstręt do socjalizmu, wszystko jest w porządku. Kiedy jednak jej przedstawiciel przystępuje do otwartego dialogu z braćmi w idei, nie jest. Bo oni nie tając rzeczy brzydko się nazywają.
W sumie to jednak pocieszające, że przecież istnieją jakieś wartości w społeczeństwie, które na przykład nagradza popularnością artystę, kreującego się na wiejskiego głupka, a za nic ma jego kolegów, bardziej dbałych o swój image. Wydawałoby się, że doszliśmy już do granic, a tu taki jeszcze zapas.
A może jakaś odnowa nas czeka?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza